AUTOR: Marek Golec

Będziesz mieć głodową emeryturę i przyjdzie kontrola, jeśli robisz te błędy w spółce z o.o.

Jeżeli prowadzisz spółkę z o.o., możesz nawet nie wiedzieć, że Twoja firma jest tykającą bombą z opóźnionym zapłonem.

Wielu przedsiębiorców działa w błogiej nieświadomości – aż do momentu, gdy przychodzi kontrola albo… okazuje się, że po 20 latach pracy w spółce mają prawo tylko do głodowej emerytury.

 

W nowym filmie pokazuję 11 błędów, które popełnia większość właścicieli spółek i podpowiadam, jak się przed nimi ustrzec.

 

Zapraszam do obejrzenia ↓↓

 

Będziesz mieć GŁODOWĄ emeryturę i przyjdzie KONTROLA, jeśli robisz TE BŁĘDY w spółce z o.o.

 

 

Z nagrania dowiesz się m.in.:

 

  • czym grozi „wirtualna kasa” w spółce i dlaczego to nie tylko błąd księgowy, ale czasem nawet sprawa dla prokuratora,
  • dlaczego umowa o pracę z własną spółką to złudzenie bezpieczeństwa i strata składek,
  • jakie ryzyka kryje art. 210 KSH przy umowach z członkami zarządu,
  • dlaczego mieszanie prywatnych i firmowych pieniędzy to najprostsza droga do zarzutów działania na szkodę spółki,
  • jakie pułapki kryją świadczenia powtarzające się z art. 176 KSH, które miały być „lekiem” na Polski Ład.

 

Jeśli wolisz czytać niż oglądać, zapraszam Cię do lektury poniższego artykułu ↓↓

 

1. Wirtualna kasa w spółce – czyli pieniądze, których nie ma

Wyobraź sobie, że w papierach spółka ma w kasie 100 tys. zł, a w rzeczywistości kasetka jest pusta. Brzmi jak kiepski dowcip, a to codzienność wielu firm. Zarząd wypłaca pieniądze z bankomatu, wydaje je na prywatne potrzeby, a w dokumentach wciąż widnieje pełna kasa.

 

To nie jest zwykły błąd księgowy. Często podpada pod kodeks karny – przywłaszczenie albo działanie na szkodę spółki. Kontrola skarbowa czy prokurator nie będą się zastanawiać, czy prezes „tylko pożyczył”. Spółka to osobny byt, a jej pieniądze nie są Twoje.

 

Wirtualna kasa to bomba z opóźnionym zapłonem. Początkowo może się wydawać, że nikt nie zauważy braków, ale przy sporządzaniu sprawozdania finansowego czy sprzedaży udziałów problem zawsze wychodzi na jaw. Jeszcze poważniej robi się podczas kontroli lub w razie zarzutu pokrzywdzenia wierzycieli – wtedy odpowiedzialność spada bezpośrednio na zarząd.

 

Pamiętaj, że tyle, ile pokazuje raport kasowy i księgi rachunkowe, tyle musi być w kasetce. Pilnuj tego, bo przy kontroli możesz zostać poproszony o jej otwarcie.

 

2. Umowa o pracę z własną spółką – składki idą w piach

Wielu przedsiębiorców wierzy, że podpisując umowę o pracę ze swoją spółką, zapewni sobie prawo do minimalnej emerytury. To złudzenie. Jeśli jesteś większościowym udziałowcem (czyli masz więcej niż 50% udziałów), nie ma typowego stosunku podległości potrzebnego do ważności takiej umowy. Nie możesz być jednocześnie pracodawcą i pracownikiem.

 

Skutki bywają dramatyczne. Przez lata płacisz składki, a gdy nadchodzi moment przejścia na emeryturę, ZUS stwierdza, że umowa była nieważna. W efekcie składki przepadają, a po 20 latach pracy w swojej spółce można zostać z emeryturą znacznie niższą od minimalnej, często wręcz groszową.

 

Dlatego, jeśli chcesz mieć prawo do minimalnej emerytury, musisz odkładać składki w inny sposób. Możesz prowadzić jednoosobową działalność i płacić z niej składki. Możesz też być zatrudnionym w swojej spółce na umowę zlecenie, choćby na minimalną krajową, pod warunkiem że faktycznie wykonujesz obowiązki i nie pokrywają się one z czynnościami wykonywanymi w ramach pełnienia funkcji członka zarządu. Najważniejsze jest uzbieranie wymaganego okresu składkowego – 25 lat dla mężczyzn i 20 lat dla kobiet. O tym mówię szerzej w filmie Oszczędność 20.000 zł rocznie i prywatna emerytura.

3. Umowy z członkami zarządu bez pełnomocnika – klasyczna mina z KSH

Kodeks spółek handlowych nie jest po to, żeby utrudniać życie, ale żeby pilnować porządku. I właśnie w art. 210 kryje się mina, na którą wpadają nawet doświadczeni przedsiębiorcy. Jeśli spółka zawiera umowę z członkiem zarządu, to nie on może ją podpisać z ramienia spółki. Nie zrobi tego też drugi członek zarządu ani prokurent. Potrzebny jest pełnomocnik powołany uchwałą wspólników, a w spółce jednoosobowej – notariusz.

 

Bez tego cała umowa nadaje się co najwyżej do segregatora z napisem „do niszczarki”. Możesz być przekonany, że wszystko jest w porządku, ale dla sądu czy fiskusa taki dokument nie istnieje.

 

Najczęściej problem wychodzi przy umowach najmu, współpracy czy pożyczek między członkiem zarządu a spółką. Często podpis składa drugi członek zarządu albo prokurent. A bywa i tak, że po obu stronach podpisuje się… ta sama osoba. Dopóki nikt nie patrzy, wszyscy są zadowoleni. Ale gdy urząd zapyta „gdzie pełnomocnik?”, koszty z takiej umowy mogą „wylecieć w kosmos”.

4. Mieszanie prywatnych i firmowych pieniędzy – przepis na kłopoty

To chyba najczęstszy grzech polskich przedsiębiorców. Spółka kupuje zakupy spożywcze, a prezes tankuje prywatne auto i płaci kartą spółki. „Przecież to tylko raz, na chwilę”. Niestety, takich „razów” bywa dziesiątki i w końcu robi się z tego stała praktyka.

 

Dla urzędu skarbowego to jasny sygnał: właściciel traktuje spółkę jak swoją skarbonkę. Wtedy trudno bronić się, że wszystko jest legalne. W skrajnym przypadku prokurator może zarzucić działanie na szkodę spółki.

 

Spółka z o.o. ma osobowość prawną. To tak, jakbyś miał współlokatora. Możesz się podzielić lodówką, ale nie możesz wyjadać mu pieniędzy z portfela.

5. Artykuł 176 KSH – hit Polskiego Ładu, który bywa gwoździem do trumny

Kiedy Polski Ład dorzucił składkę zdrowotną do wynagrodzeń z powołania, wielu przedsiębiorców rzuciło się na art. 176 KSH. Świadczenia powtarzające się, bez składki zdrowotnej, wyglądały jak złoty graal podatkowy.

 

Problem w tym, że większość wdrażała je na skróty, bez analizy konsekwencji. A te potrafią być bolesne. Świadczenia powtarzające się często podlegają VAT-owi, a ZUS w praktyce traktuje je jak klasyczną umowę o świadczenie usług – co oznacza pełne oskładkowanie, a nie tylko „oszczędność” na zdrowotnym.

 

Znam przypadki, w których wspólnicy stracili zwolnienie z VAT, bo ich świadczenia przekroczyły limit 200 tys. zł (od 2026 r. limit rośnie do 240 tys. zł). Efekt? Chcieli zaoszczędzić 9%, a skończyli płacąc 23% VAT. Matematyka jest brutalna – źle wdrożony art. 176 zamiast lekarstwa bywa gwoździem do trumny.

Zapisz się na newsletter i otrzymaj
ZA DARMO kalkulator podatkowy

  • W ramach subskrypcji mojego newslettera otrzymasz autorski kalkulator podatkowy.
  • Przeprowadzisz w nim analizę formy opodatkowania dla Twojej firmy.
  • Zobaczysz, która forma działalności jest dla Ciebie najkorzystniejsza podatkowo (np. JDG, sp. z o.o.).
  • Uzyskasz dostęp do nagrania video, które jest praktyczną instrukcją obsługi kalkulatora.

    6. Zasilanie spółki pieniędzmi bez dokumentacji – fiskus tego nie wybacza

    „Wrzuciłem 50 tys. zł do spółki, żeby miała na bieżące wydatki. Przecież to moja firma” – tak myśli wielu wspólników. Tyle że spółka to nie „moja skarbonka”, tylko osobny podmiot.

     

    Każde dofinansowanie musi mieć podstawę prawną: dopłatę, pożyczkę albo podwyższenie kapitału. Jeśli wpłacisz pieniądze „na słowo honoru”, urząd może uznać to za ukrytą darowiznę i kazać spółce rozpoznać przychód podatkowy. Wtedy spółka zapłaci podatek od Twoich pieniędzy, które miały ratować płynność. A wystarczy dobrze zawarta umowa pożyczki.

     

    Wniosek jest prosty: kto dba o dokumentację, ten śpi spokojnie.

    7. Brak zabezpieczenia odpowiedzialności zarządu – Twój majątek wisi na włosku

    Wielu prezesów żyje w przekonaniu, że spółka z o.o. „chroni” ich majątek. Niestety, to mit. Odpowiedzialność zarządu jest bardzo realna – szczególnie, gdy spółka nie jest w stanie regulować zobowiązań.

     

    Członek zarządu odpowiada całym swoim prywatnym majątkiem za długi spółki, jeśli nie zgłosi w porę upadłości albo restrukturyzacji. Mieszkanie, samochód, oszczędności – wszystko może pójść pod młotek.

     

    Dlatego tak ważne jest planowanie ochrony majątku. Fundacja rodzinna, spółka holdingowa, czy nawet zwykły podział majątku z małżonkiem to narzędzia, które mogą uchronić przed katastrofą. Lepiej myśleć o tym zawczasu niż dopiero wtedy, gdy komornik puka do drzwi.

    8. Umowa spółki niedostosowana do wspólników czy brak umowy wspólników – konflikty gwarantowane

    Na początku wszystko wygląda idealnie. Wspólnicy mówią: „przecież rozumiemy się bez słów”. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy potrzeby idą w różne strony. Jeden chce reinwestować zyski, drugi wypłacać pieniądze na nowy dom. Brak odpowiednich zapisów w umowie spółki albo brak umowy wspólników, która nie jest jawna w rejestrze, to prosta droga do blokady i niekończących się sporów.

     

    Równe udziały 50/50 wyglądają uczciwie, ale w praktyce często oznaczają paraliż decyzyjny. Bez dodatkowej umowy wspólników konflikt szybko trafia do sądu, a wtedy spółka zamiast działać, stoi w miejscu, cofa się, a czasem wręcz wali się jak domek z kart.

     

    Dobrze skonstruowana umowa spółki albo umowa wspólników to plan awaryjny na trudne czasy. A właśnie na takie chwile pisze się umowy. Jeśli nie zapiszesz w nich scenariusza „co jeśli”, życie zrobi to za Ciebie – i zwykle w najmniej odpowiednim momencie.

     

    9. Brak aktualnych dokumentów i wpisów w KRS – spółka żyje na papierze inaczej niż w rzeczywistości

    „Ale my już zmieniliśmy adres”, „Ale wspólnik sprzedał udziały pół roku temu” – takie tłumaczenia nie działają, jeśli w KRS wciąż widnieją stare dane. Dla sądu i urzędu liczy się to, co jest w rejestrze.

     

    Brak zgłoszeń w terminie oznacza grzywny, a czasem nawet nieważność czynności prawnych. Spółka, która żyje w rzeczywistości inaczej niż na papierze, to mina dla kontrahentów i dla zarządu.

     

    Do tego dochodzi brak uchwał i protokołów. Kontrola pyta: „a gdzie decyzja wspólników?”, a Ty rozkładasz ręce. Tłumaczenie „księgowa tego nie robiła” nie działa.

    10. Pożyczki do spółki – niby prosty temat

    Pożyczka wydaje się banalna: „pożyczam spółce pieniądze, odda mi później”. Ale w spółce z o.o. formalności nie da się pominąć. Brak uchwały wspólników, brak oprocentowania zgodnego z rynkiem (najlepiej w oparciu o mechanizm „safe harbour”, o którym mówiłem w filmie Pożyczasz pieniądze do spółki – zadbaj o safe harbour) czy brak pełnomocnika i zgody zgromadzenia wspólników przy pożyczce udzielanej np. członkowi zarządu – to wszystko może sprawić, że umowa będzie po prostu nieważna.

     

    Dlatego lepiej poświęcić godzinę i parę złotych na przygotowanie porządnej umowy wraz z uchwałami, niż później tłumaczyć się i tracić czas na kontakt z organami, którego wcale mogło nie być.

    11. Wkładanie majątku prywatnego do spółki ryzykownej – błąd, który może kosztować wszystko

    To bardzo poważny błąd, jaki wciąż popełnia wielu przedsiębiorców. Przekazują do spółki prowadzącej działalność obarczoną ryzykiem nieruchomości czy inne wartościowe aktywa, wierząc, że „spółka z o.o. je chroni”.

     

    Rzeczywistość jest inna. Spółka operacyjna angażuje się w różne kontrakty i kredyty. Wystarczy jeden kryzys, przegrany większy spór albo nagły problem z płynnością, a cały majątek zostaje wciągnięty w egzekucję. Jeśli aktywa spółki nie wystarczą, a zarząd nie zgłosi na czas wniosku o upadłość, odpowiedzialność spada bezpośrednio na członków zarządu.

     

    Rozsądni przedsiębiorcy oddzielają majątek od ryzyka. Trzymają go w fundacji rodzinnej, w spółce holdingowej albo po prostu w sferze prywatnej, poza zasięgiem wierzycieli, najczęściej nie będąc członkiem zarządu spółki operacyjnej. Bo spółka z o.o. to narzędzie do prowadzenia biznesu, a nie sejf na dorobek życia.

     

    Jeśli chcesz bezpiecznie i z naszą pomocą założyć spółkę lub fundację rodzinną, szukasz rzetelnej księgowości dla swojej firmy lub potrzebujesz doradcy podatkowego, który pomoże Ci legalnie płacić niższe podatki – skontaktuj się z naszą kancelarią https://wmp.pl/.

    Autor wpisu: Marek Golec
    Doradca podatkowy, inwestor i przedsiębiorca. Partner w Kancelarii Księgowo-Doradczej WMP. Absolwent Sorbony, autor książek i twórca kanału YouTube. Pomaga przedsiębiorcom legalnie płacić niższe podatki, mówiąc o nich w naprawdę zrozumiały sposób.

    Zapisz się na newsletter i otrzymaj
    ZA DARMO kalkulator podatkowy

    • W ramach subskrypcji mojego newslettera otrzymasz autorski kalkulator podatkowy.
    • Przeprowadzisz w nim analizę formy opodatkowania dla Twojej firmy.
    • Zobaczysz, która forma działalności jest dla Ciebie najkorzystniejsza podatkowo (np. JDG, sp. z o.o.).
    • Uzyskasz dostęp do nagrania video, które jest praktyczną instrukcją obsługi kalkulatora.

      Sprawdź inne wpisy, które Cię zainteresują:

      AUTOR: Marek Golec
      Optymalizacja podatkowa Podatek dochodowy Spółki 0

      Jak wypłacać pieniądze ze spółki z o.o. za pomocą JDG?

      Transakcja B2B z własną spółką to jeden z popularniejszych sposobów na wypłatę pieniędzy. Ale żeby działał legalnie i podatkowo, musi spełniać konkretne...

      AUTOR: Marek Golec
      Optymalizacja podatkowa Spółki 0

      Czy naprawdę wystarczy 183 dni, by zmienić rezydencję i nie zapłacić podatku?

      Gdzie kończy się legalne planowanie podatkowe, a zaczynają internetowe uproszczenia i ryzyko poważnych problemów? Pokażę Ci coś, czego zwykle nie pokazują rolki o...

      AUTOR: Marek Golec
      Podatek dochodowy 0

      Algorytmy skarbówki i ZUS wychwytują te rzeczy i przyjdą do Twojej FIRMY

      Urzędy skarbowe i ZUS nie działają dziś „na chybił trafił”. Zaczynają od analizy danych i bardzo skutecznie wychwytują nieprawidłowości. Z danych wynika, że mają skuteczność na poziomie...

      Dyskusja

      Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *