Uważaj! Skarbówka ma dostęp do Twojego konta i wykrywające algorytmy!
Fiskus wie o nas coraz więcej — i nie chodzi tylko o dane z deklaracji.
Systemy zbierają informacje o naszych transakcjach z banków, platform sprzedażowych, terminali płatniczych, ZUS-u czy KSeF, a algorytmy automatycznie analizują transakcje i wykrywają niezgodności.
Co to oznacza w praktyce? Jakie działania mogą wzbudzić podejrzenia? I jak się przed tym zabezpieczyć?
W nowym filmie wyjaśniam jak działa STIR, kiedy fiskus może zablokować konto i co ryzykujesz, gdy np. nie zgłosisz darowizny lub wypłacisz gotówkę z konta firmowego:
Skąd urząd skarbowy czerpie informacje o Twoich przelewach, wydatkach i dochodach.
Jak działa STIR i kiedy może dojść do blokady konta – bez Twojej wiedzy.
Dlaczego nawet przelew od rodziny może oznaczać 20% podatku sankcyjnego.
Jak niewinne transakcje mogą zostać zakwalifikowane jako przychody z nieujawnionych źródeł.
Czym ryzykujesz, gdy flipujesz, sprzedajesz działki, wypłacasz gotówkę albo wrzucasz wysokie koszty w działalność.
Jak działa ulga mieszkaniowa – i dlaczego często wraca po kilku latach jako kosztowny problem.
Jak wygląda nowoczesna kontrola podatkowa i co robić, by uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek.
Jeśli wolisz czytać niż oglądać, zapraszam Cię do lektury poniższego artykułu ↓↓
Skąd Skarbówka ma o nas informacje?
Przez lata przyzwyczailiśmy się do myśli, że fiskus wie tylko to, co sami mu przekażemy w zeznaniu. Ale to już przeszłość. Dziś urząd skarbowy ma dostęp do wielu źródeł danych, które codziennie zasilają jego systemy. Jednym z najważniejszych narzędzi jest JPK, czyli Jednolity Plik Kontrolny — wysyłany co miesiąc przez przedsiębiorców. Do tego dojdzie obowiązkowy KSeF, czyli Krajowy System e-Faktur.
Ale to dopiero początek. Dane o Tobie wpływają także z ZUS-u, od notariuszy, z rejestrów sądowych, a nawet od operatorów płatności — takich jak terminale płatnicze czy serwisy transakcyjne. Wszystko trafia do jednego, dużego systemu. A potem zaczyna się analiza.
Kolejny poziom to dyrektywa DAC7. Na jej podstawie platformy typu Allegro, OLX, Vinted, Booksy, Airbnb czy Booking.com mają obowiązek przekazywać do urzędu dane o użytkownikach, którzy sprzedają towary, świadczą usługi czy wynajmują nieruchomości. To znaczy, że jeśli zarabiasz na sprzedaży rzeczy w internecie albo wynajmujesz mieszkanie np. turystom — te dane również trafiają do fiskusa.
Jeśli chcesz sprawdzić, co już dziś urząd wie o Twoich transakcjach — wejdź do e-Urzędu Skarbowego i zajrzyj w zakładkę „Akty notarialne”. Dla wielu osób to może być zaskoczenie. Umowy darowizn czy sprzedaży mieszkań — to wszystko jest tam dostępne, z automatu.
I tu wchodzimy na jeszcze wyższy poziom. Bo wszystkie te dane są przetwarzane przez algorytmy. Sztuczna inteligencja porównuje informacje z różnych źródeł i wyłapuje niezgodności. Masz przelew, ale nie wystawiłeś faktury? Albo masz koszt, który nie pasuje do profilu działalności? System to zauważy. Bez udziału człowieka.
Ale najwięcej emocji budzi coś jeszcze. Od 2022 roku urząd skarbowy może zażądać od banku informacji o Twoim koncie. I nie musi Cię o tym informować. Chodzi o art. 48 ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej. Na jego podstawie urzędnicy mogą sprawdzić liczbę twoich rachunków, saldo, historię przelewów, wpływy, a nawet wydatki.
Co więcej — nie musisz być podejrzany o przestępstwo. Wystarczy ogólna „przesłanka” i decyzja naczelnika urzędu. Tyle. Taki wgląd może się odbyć bez Twojej wiedzy, a Ty dowiesz się o tym dopiero, gdy konto zostanie zablokowane — np. przy próbie zapłacenia kartą.
Blokady odbywają się dziś przez STIR — system, który pozwala na zamrożenie środków nawet na 72 godziny, z możliwością przedłużenia do 3 miesięcy.
Czy to jest masowe? Nie. Ale czy możliwe? Tak. I to wystarczy, by podejść do tego tematu poważnie.
Najczęstsze „haki” Skarbówki
To nie muszą być wielkie afery. Najczęściej kontrola zaczyna się od prostego pytania: skąd miałeś na to pieniądze? I to pytanie potrafi kosztować setki tysięcy złotych.
Stosunkowo świeża sprawa. W marcu opisał ją Dziennik Gazeta Prawna. Małżeństwo kupiło luksusowy samochód za 460 tysięcy złotych. Ale urząd skarbowy uznał, że z deklaracji PIT wynika, że nie małżonkowie mogli mieć tyle pieniędzy, żeby kupić takie auto. Wtedy zaczęło się robić poważnie. Po analizie fiskus wyliczył, że brakuje im ponad 320 tys. złotych, które nie mają pokrycia w żadnym dochodzie.
Finał? Fiskus naliczył 75% podatku sankcyjnego. Najpierw po 185 tysięcy złotych od każdego z małżonków. Po odwołaniach — po ponad 120 tysięcy. Do tego 6 400 zł kosztów postępowania. I to wszystko, bo system wyłapał niespójność: duży wydatek, bez wykazanych dochodów.
To klasyczny przykład tzw.przychodów z nieujawnionych źródeł. A urząd nie musi nikogo łapać na gorącym uczynku. Wystarczy, że zestawi Twoje wydatki z dochodami z deklaracji. Jeśli różnica jest duża, zaczyna się pytanie o pochodzenie środków.
Drugi typowy punkt zapalny to zbyt wysokie koszty w działalności gospodarczej. Masz firmę, amortyzujesz samochód, wrzucasz w koszty sprzęt, wyjazdy, paliwo. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że dochody nie pasują do skali wydatków. Skarbówka pyta wtedy: „z czego to finansujesz?” Jeśli nie masz dowodów — możesz mieć poważny problem.
Trzeci obszar to gotówka. Jeśli prowadzisz firmę i regularnie wypłacasz duże kwoty w gotówce, urząd może uznać to za element „szarej strefy”. Zwłaszcza jeśli gotówka znika z konta, a nigdzie dalej formalnie się nie pojawia. Przepisy ograniczają już obrót gotówkowy w relacjach między firmami, ale to dopiero początek — trend jest jasny: wszystko ma być „na przelewach”.
Czwarty, coraz częstszy sygnał dla fiskusa to przekroczenie limitu 200 tys. złotych przychodu. Jeśli w systemie pojawia się informacja, że ktoś osiągnął taki przychód z działalności — algorytmy automatycznie generują wezwanie: „Proszę wyjaśnić, dlaczego nie jest Pan/Pani czynnym podatnikiem VAT”.
To działa też w bardziej złożonych przypadkach. Przykład? Ktoś ma działalność gospodarczą, a do tego najem prywatny albo jako udziałowiec wykonuje świadczenia na rzecz spółki z o.o. na podstawie art. 176 K.s.h. System może to połączyć — bo do limitu VAT-owskiego wlicza się całość obrotu. I nagle się okazuje, że ktoś przekroczył próg, nawet o tym nie wiedząc. Efekt: zaległości i problemy na gruncie VAT.
Warto dodać, że te „haki” to nie teoria. To są konkretne miejsca, w których fiskus najczęściej coś znajduje. Nie dlatego, że ktoś celowo unikał podatków. Często po prostu nie wiedział, że coś trzeba było zgłosić, udokumentować albo inaczej pokazać w rozliczeniu.
A urzędnicy? Mają dane. Mają algorytmy. I mają czas. Nie muszą kontrolować wszystkich — wystarczy, że dobrze wybiorą tych, u których coś nie pasuje.
Darowizny i spadki — cichy zabójca portfela
To temat, który wielu osobom wydaje się banalny. „Przecież dostałem coś od rodziny, to legalne. Mama mi przelała, więc wszystko w porządku”. Tyle że nawet legalna darowizna, jeśli nie została zgłoszona, może się skończyć bardzo nieprzyjemnie.
W Polsce darowizna od najbliższej rodziny — rodziców, dzieci, rodzeństwa — jest zwolniona z podatku, ale tylko pod jednym warunkiem: trzeba ją zgłosić w ciągu 6 miesięcy. I nie ma znaczenia, że to przelew od mamy czy taty. Jeśli nie zgłosisz — urząd może naliczyć 20% podatku sankcyjnego. I co najważniejsze — to się nie przedawnia.
Znam przypadki, gdzie ktoś po 8 latach dostał wezwanie z urzędu. Pojawiło się pytanie: „Skąd te środki?” — a osoba odpowiedziała, że dostała 200 tysięcy złotych od taty. Wystarczy. Obowiązek podatkowy się odnawia, bo podatnik powołuje się na darowiznę, i fiskus nalicza sankcyjne 20%.
Co więcej — jest sporo takich przypadków. Rodzeństwo przelewa sobie pieniądze bez zgłoszeń. Małżeństwa z rozdzielnością majątkową robią przelewy między sobą, jakby to było oczywiste. Przelewy w rodzinie — często na duże kwoty — lecą bez żadnych formularzy. I to już jest jazda bez trzymanki. Bo jak coś takiego trafi pod lupę, to trudno będzie się z tego wytłumaczyć.
Zapisz się na newsletter i otrzymaj ZA DARMO kalkulator podatkowy
W ramach subskrypcji mojego newslettera otrzymasz autorski kalkulator podatkowy.
Przeprowadzisz w nim analizę formy opodatkowania dla Twojej firmy.
Zobaczysz, która forma działalności jest dla Ciebie najkorzystniejsza podatkowo (np. JDG, sp. z o.o.).
Uzyskasz dostęp do nagrania video, które jest praktyczną instrukcją obsługi kalkulatora.
Ulga mieszkaniowa
Sprzedajesz mieszkanie, nie płacisz podatku, bo deklarujesz, że pieniądze przeznaczysz na nowy lokal — i wszystko wygląda OK. Ale urząd nie musi Cię sprawdzać od razu. On może poczekać 2, 3, nawet 4 lata… i dopiero wtedy zapytać, czy spełniłeś warunki ulgi.
To jedna z najczęstszych pułapek: ulga mieszkaniowa z opóźnionymi czynnościami sprawdzającymi. Na początku wszystko wygląda świetnie. Podatnik deklaruje, że przeznaczy pieniądze ze sprzedaży nieruchomości na własne cele mieszkaniowe, ma na to 3 lata. Urząd skarbowy przyjmuje to „na słowo”, bo ma czas.
Problem pojawia się, jeśli coś pójdzie nie tak. Ktoś nie wydatkował tych pieniędzy na własne cele mieszkaniowe w terminie. Wtedy urząd mówi wprost: ulga się nie należy — trzeba zapłacić zaległy podatek i odsetki.
I nagle może się okazać, że po 4 latach masz do zapłaty kilkadziesiąt a nawet ponad 100 tys. złotych. Bo podatek to jedno, a odsetki też potrafią zrobić swoje.
Flipy i działki pod lupą fiskusa
Kupiłeś mieszkanie, wyremontowałeś, sprzedałeś z zyskiem? Gratulacje. Tylko uważaj — urząd skarbowy może uznać, że prowadziłeś działalność gospodarczą, nawet jeśli formalnie jej nie masz.
W praktyce wygląda to tak: ktoś robi jeden flip na rok i myśli: „To przecież prywatna sprawa”. Ale jeśli urząd zobaczy, że to już druga, trzecia transakcja… Wtedy może stwierdzić, że to była działalność zorganizowana i ciągła. A wtedy cała konstrukcja się sypie.
Skutki? Zamiast 19% podatku dochodowego, wpadasz w skalę podatkową. Do tego może dojść VAT (jeśli to rynek pierwotny), składka zdrowotna, a czasem podatek za poprzednie lata, bo urząd potrafi „cofnąć się” do momentu, w którym — jego zdaniem — już prowadziłeś działalność. Tutaj też odsetki mogą zrobić swoje.
I nie ma tu znaczenia, że ty sam się nie zarejestrowałeś jako przedsiębiorca. Urząd może uznać Cię za przedsiębiorcę i to wstecznie. A potem domagać się zapłaty jak od firmy.
To, co miało być sprytną inwestycją, może zamienić się w finansowy ból głowy.
Nie chodzi o to, że nie można flipować. Można — ale trzeba wiedzieć, że flipy to działalność gospodarcza.
Podobnie wygląda to w przypadku sprzedaży działek. W teorii to prosta sprawa: masz ziemię, ktoś chce kupić, podpisujecie umowę, wpływają pieniądze. Ale jeśli przed sprzedażą coś przy tej działce zrobiłeś — to już nie jest takie oczywiste.
Wystąpienie o warunki zabudowy, uzbrojenie działki, podział geodezyjny, przygotowanie dokumentacji, ładne ogłoszenie z wizualizacją — to wszystko dla fiskusa może być sygnał, że działasz jak przedsiębiorca. I nie sprzedajesz już majątku prywatnego, tylko prowadzisz działalność gospodarczą. Tak samo fiskus uważa, jeśli to nie Ty to wszystko załatwiałeś, a udzieliłeś do tych czynności pełnomocnictwa.
Pojawia się nie tylko podatek dochodowy, ale z jeszcze większym prawdopodobieństwem – VAT. I nagle prosta transakcja zmienia się w pełne rozliczenie jak u dewelopera — ze wszystkimi konsekwencjami: podatki, składki, obowiązki księgowe.
Przykład? Ktoś dostał ziemię od rodziny — nie nabył jej z myślą o handlu, po prostu ją miał. Ale zanim ją sprzedał, zainwestował: przygotował dokumentację, wystąpił o warunki zabudowy, podciągnął media, podzielił działki na mniejsze i zrobił świetny marketing. Działał jak ktoś, kto podnosi wartość gruntu, żeby go korzystniej sprzedać. I właśnie to przesądziło o ocenie fiskusa: urzędnicy uznali, że działał jak przedsiębiorca. Efekt: PIT, VAT i składki ZUS do zapłaty.
Małe triki, które mogą się źle skończyć
Niektórzy, żeby nie otrzymywać przelewu z konta na konto, wolą gotówkę. I coraz częściej używają do tego Blika, bo przecież jest coraz więcej osób bezgotówkowych. Po wykonanej usłudze u kogoś w domu mówią „Idę do bankomatu, zadzwonię i niech wtedy Pani poda kod” — i pieniądze wypłacone, żadnej faktury, żadnego śladu… przynajmniej tak się wydaje.
Bo ślad zostaje — ale po stronie klienta. To jego konto pokazuje wypłatę. I dla urzędu nie jest oczywiste, kto te pieniądze dostał. Sam z siebie fiskus raczej tego nie wychwyci, o ile to jednorazowa akcja.
Ale jeśli ktoś działa tak regularnie, bierze tylko gotówkę, nie pokazuje dochodów, a potem kupuje drogie rzeczy albo inwestuje — to wcześniej czy później coś się nie zepnie. Wydatki zaczynają odstawać od deklarowanego dochodu i pojawia się pytanie: „Skąd te pieniądze?”
A też trzeba pamiętać o jednym. Jeśli do skarbówki trafi sygnał — mówiąc wprost, donos, choćby od klienta, sąsiada, konkurencji — urząd musi się sprawą zająć. I często nie potrzebuje wiele, żeby połączyć fakty. Bo systemy analizują dane, które wcześniej nie były powiązane.
No i dochodzi jeszcze jeden ważny temat: gotówka się kończy. Coraz częściej banki ograniczają wypłaty, wprowadzają limity, pytają o cel. Wszystko wskazuje na to, że za jakiś czas takich manewrów już po prostu nie da się robić. I wtedy to będzie koniec takich trików — i praktycznie koniec szarej strefy.
Jeszcze chwila i każda transakcja będzie śledzona automatycznie. Więc lepiej działać zgodnie z prawem i oczywiście – podstawy tego prawa znać.
Skarbówka to nie czarny charakter z filmu
Dziś już naprawdę nie chodzi o to, żeby się bać. Bo skarbówka to nie czarny charakter z filmu — to po prostu urząd, który działa coraz sprawniej. A jak już rusza z kontrolą, to najczęściej wie dokładnie, po co idzie. Prawie każda kontrola jest dziś trafiona. To nie jest przypadek.
Dlaczego? Bo mają dane. Z różnych źródeł. I potrafią je łączyć. To już nie są czasy, gdzie ktoś musiał coś zauważyć „gołym okiem”. Teraz wszystko robią systemy. Jeśli coś się nie zgadza, to oni po prostu to widzą.
I nie chodzi o to, że wszyscy jesteśmy podejrzani. Chodzi o to, że każdy może popełnić błąd. Albo o czymś zapomnieć. Albo coś źle zinterpretować. I właśnie dlatego warto się nad tym zatrzymać. Przejrzeć swoje sprawy, zobaczyć, czy gdzieś nie zostawiło się jakiejś otwartej furtki.
Bo lepiej to ogarnąć, najlepiej z pomocą profesjonalisty, na spokojnie — niż tłumaczyć się po fakcie.
Tym bardziej, że dziś to już nie jest kwestia „czy się ktoś zorientuje”. To raczej kwestia „kiedy”. A jak już przyjdzie wezwanie, to zazwyczaj urząd wie więcej, niż nam się wydaje.
Jeśli chcesz wiedzieć, jak legalnie i bezpiecznie płacić niższe podatki, umów się na konsultację z jednym z doradców podatkowych z naszego zespołu: https://wmp.pl/ Przeanalizuje Twoją sytuację i zarekomenduje najlepsze i zgodne z przepisami rozwiązania.
Doradca podatkowy, inwestor i przedsiębiorca. Partner w Kancelarii Księgowo-Doradczej WMP. Absolwent Sorbony, autor książek i twórca kanału YouTube. Pomaga przedsiębiorcom legalnie płacić niższe podatki, mówiąc o nich w naprawdę zrozumiały sposób.
Zapisz się na newsletter i otrzymaj ZA DARMO kalkulator podatkowy
W ramach subskrypcji mojego newslettera otrzymasz autorski kalkulator podatkowy.
Przeprowadzisz w nim analizę formy opodatkowania dla Twojej firmy.
Zobaczysz, która forma działalności jest dla Ciebie najkorzystniejsza podatkowo (np. JDG, sp. z o.o.).
Uzyskasz dostęp do nagrania video, które jest praktyczną instrukcją obsługi kalkulatora.
Urzędy skarbowe i ZUS nie działają dziś „na chybił trafił”. Zaczynają od analizy danych i bardzo skutecznie wychwytują nieprawidłowości. Z danych wynika, że mają skuteczność na poziomie...
Większość przedsiębiorców wybiera spółkę z o.o. - ale czy to na pewno najlepsza decyzja? W niektórych przypadkach spółka komandytowa może dać nawet 300 000 zł rocznie więcej. Sprawdź na liczbach, zanim...
Klucz tkwi w przepisie o prawach autorskich, który pozwala Ci automatycznie odliczyć od dochodu 50% kosztów. Bez faktur, bez dodatkowych dowodów. I bez składek...
Blog wykorzystuje pliki cookies w celu usprawnienia działania. Korzystając z treści zamieszczonych na blogu wyrażasz zgodę na działanie plików cookies . Więcej informacjiAKCEPTUJĘ
Privacy & Cookies Policy
Privacy Overview
This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these cookies, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may have an effect on your browsing experience.
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.