Rząd planuje zmiany dla przedsiębiorców, które w skrócie można nazwać kolejną podwyżką podatków.
Projekt UD458 zakłada m.in.:
ośmiokrotne obniżenie limitu ryczałtu – z 2 mln euro do 250 tys. euro,
17% ryczałtu od nadwyżki przychodów powyżej 300 tys. euro – nawet jeśli wcześniej obowiązywała Cię niższa stawka,
wzrost daniny solidarnościowej z 4% do 5%,
wyższy CIT dla części dużych firm – stawka ma wzrosnąć z 19% do 22%.
Jednocześnie część podatników na skali PIT może zyskać, ponieważ pierwszy próg ma wzrosnąć ze 120 do 130 tys. zł, między 130 a 150 tys. zł ma pojawić się stawka 24%, a dopiero powyżej 150 tys. zł – 32%.
Kto więc na planowanych zmianach najbardziej straci?I czy są sposoby, żeby się do nich przygotować i legalnie zoptymalizować podatki?
W najnowszym filmie analizuję powyższy projekt, pokazuję konkretne wyliczenia i sprawdzam, co proponowane zmiany mogą oznaczać dla przedsiębiorców.
Pamiętaj jednak, że to na razie projekt, a nie obowiązujące przepisy – jego treść może się jeszcze zmienić.
kto może stracić prawo do ryczałtu i kiedy pojawi się stawka 17%,
o ile ma wzrosnąć danina solidarnościowa i CIT dla części firm,
dlaczego sytuacja budżetu może zwiększać presję na kolejne podwyżki podatków,
jak przygotować firmę na zmiany i sprawdzić dostępne możliwości optymalizacji,
dlaczego sytuacja budżetu może oznaczać kolejne podwyżki – od zmian w VAT po opodatkowanie majątku.
Jeśli wolisz czytać niż oglądać, zapraszam Cię do lektury poniższego artykułu ↓↓
Obietnica była duża, korekta będzie mniejsza
Zacznijmy od skali PIT, bo tutaj część podatników rzeczywiście zyska. Dzisiaj mamy 12% do 120 tys. zł i 32% od nadwyżki. Projekt przesuwa pierwszy próg do 130 tys. Między 130 a 150 tys. pojawia się stawka 24%, a dopiero nadwyżka ponad 150 tys. wpada w 32%. Kwota wolna zostaje na poziomie 30 tys., więc obiecanych 60 tys. nadal nie ma.
Projekt wiąże też stosowanie nowej skali z wejściem wskazanych podwyżek CIT i zmian w ryczałcie. Czyli jednym trochę odpuścimy, a innym dołożymy. Rachunek musi się zgadzać.
Zastanawiasz się, dlaczego nie będzie wyższej kwoty wolnej? Według wiosennego szacunku Ministerstwa Finansów jej podwojenie kosztowałoby sektor finansów publicznych w 2027 r. około 58,7 mld zł. To prawie tyle, ile zaplanowano na cały rok programu 800+, czyli 60,8 mld. Obiecywać jest łatwo. Szkoda tylko, że kalkulator włącza się dopiero po wyborach.
Moim zdaniem ta korekta progów ma też uspokoić osoby, które przez wzrost wynagrodzeń wpadają w 32%. Choćby nauczycieli i specjalistów. Przy podstawie opodatkowania 130 tys. zł rocznie oszczędność wyniesie 2 tys. Przy 150 tys. lub więcej będzie to maksymalnie 3600 zł przy indywidualnym rozliczeniu. Mówimy o podstawie opodatkowania, nie pensji brutto.
To realna ulga i nie zamierzam udawać, że jej nie ma. Ale to nie jest spełnienie obietnicy 60 tys. kwoty wolnej. To znacznie tańszy sposób na uspokojenie części wyborców. Obietnica była duża, więc teraz dostaniemy jej budżetowy zamiennik.
Zapisz się na newsletter i otrzymaj ZA DARMO kalkulator podatkowy
W ramach subskrypcji mojego newslettera otrzymasz autorski kalkulator podatkowy.
Przeprowadzisz w nim analizę formy opodatkowania dla Twojej firmy.
Zobaczysz, która forma działalności jest dla Ciebie najkorzystniejsza podatkowo (np. JDG, sp. z o.o.).
Uzyskasz dostęp do nagrania video, które jest praktyczną instrukcją obsługi kalkulatora.
Ryczałt zostaje, ale część firm ma wylecieć
Limit przychodów pozwalający korzystać z ryczałtu ma spaść z 2 mln euro do 250 tys. Osiem razy, żebyśmy dobrze się zrozumieli. I o prawie do ryczałtu w 2027 r. mają decydować przychody osiągnięte już w 2026 r. Rozwijasz firmę według jednych zasad, a pod koniec roku możesz usłyszeć, że od stycznia musisz rozliczać się inaczej. Planowanie biznesu po polsku.
Uczciwie powiem, że dla bardzo dobrze zarabiającego specjalisty z niewielkimi kosztami ryczałt jest niezwykle korzystny. Rozumiem dyskusję o tym, komu powinien przysługiwać. Ale nie każdy ryczałtowiec zarabia fortunę, a duży przychód nie oznacza dużego zysku. Ośmiokrotne obniżenie limitu to nie jest drobna korekta. To wyrzucenie części przedsiębiorców z dotychczasowego sposobu rozliczeń.
Jest jeszcze druga zmiana i tutaj nie pomyl dwóch progów. Kwota 250 tys. euro dotyczy dostępu do ryczałtu na kolejny rok. Natomiast po przekroczeniu 300 tys. euro przychodu w trakcie roku nadwyżka ma wpadać w stawkę 17%. Załóżmy, że za poprzedni rok mieścisz się w limicie, a w kolejnym osiągasz 400 tys. euro. Wtedy ostatnie 100 tys. euro podlega stawce 17%. Na szczęście tylko nadwyżka, a nie całe przychody.
Jeżeli dla tych przychodów miałeś wcześniej 8,5%, podatek od nadwyżki wzrośnie dwukrotnie. I nadal nie odliczysz zwykłych kosztów firmy, choćby część pieniędzy poszła na pracowników i podwykonawców. Można więc uspokajać, że ryczałt przecież nie znika. Tylko przedsiębiorcy, którego właśnie z niego wyrzucają, ta wiadomość raczej humoru nie poprawi.
Podwyżki nie zasypią całej budżetowej dziury
Danina solidarnościowa ma wzrosnąć z 4 do 5%. Nadal od nadwyżki ponad mln zł dochodów uwzględnianych w jej podstawie. Przy 2 mln takich dochodów, zapłacisz 50 zamiast 40 tys. zł. Jeden punkt procentowy brzmi niewinnie. Ale to 10 tys. zł.
Jeżeli wszystko rozliczasz na skali, oszczędność 3600 zł z samego PIT zmniejszy tę podwyżkę do 6400 zł, licząc tylko te dwie zmiany. Na liniowym tej korzyści ze zmiany skali nie dostaniesz. Więc zanim usłyszysz, że reforma jest korzystna, sprawdź, czy przypadkiem nie jesteś tym, kto ma ją sfinansować.
Wyższy CIT, z 19 do 22%, ma objąć między innymi podatników z przychodami ponad 50 mln euro w poprzednim roku. Są też zasady dla grup, w tym spółek należących do grup objętych podatkiem wyrównawczym. Banki mają odrębne regulacje. Nie chodzi więc o każdą małą spółkę z o.o., ale przy milionie złotych podstawy opodatkowania zwykłym CIT różnica wynosi 30 tys. zł.
A teraz spójrz na rozmiar problemu, którego te zmiany w całości nie rozwiążą. Plan budżetu państwa na 2027 rok to 695 mld zł dochodów, prawie 978 mld wydatków i 282,6 mld deficytu. Na obronność, licząc budżet i specjalny fundusz wojskowy, zaplanowano ponad 198 mld. Sam koszt obsługi długu według ministra finansów ma wynieść 107 mld zł. O około 17 mld więcej niż w tegorocznym planie.
Premier mówi o granicy możliwości i pilnowaniu ratingu, czyli oceny wiarygodności państwa jako pożyczkobiorcy. Gorsza ocena może oznaczać droższe nowe pożyczki. Do tego tanie obligacje sprzed kilku lat trzeba zastępować nowymi, często droższymi. I tego nie można lekceważyć.
Nie twierdzę, że Polska jest dzisiaj drugą Grecją. Ale scenariusz grecki pokazał, co się dzieje, kiedy państwo traci zaufanie pożyczkodawców. Trzeba skończyć z głoszeniem herezji, że na wszystko pieniądze się znajdą.
Dlatego dobrze, że premier i minister finansów mówią o powadze sytuacji. Po kilkunastu latach politycznej licytacji, kto obieca więcej, najwyższy czas zacząć liczyć. Tylko niech za tą świadomością pójdą decyzje. Również po stronie wydatków, a nie wyłącznie przy kieszeni przedsiębiorcy, bo jest zaradny.
Zanim podniesiecie podatki, zajrzyjcie w wydatki
I tu mam pytanie: po co rodzicowi zarabiającemu 100 tys. zł miesięcznie 800+? Moim zdaniem od początku należało kierować pomoc do tych, którzy naprawdę jej potrzebują. A nie dopłacać również ludziom, którzy bez tych pieniędzy doskonale sobie poradzą.
Tylko że „dajemy wszystkim” lepiej brzmi na wyborczym wiecu niż „pomagamy potrzebującym i pilnujemy wydatków”. Łatwo występować w roli dobroczyńcy, kiedy rozdaje się cudze pieniądze. Oklaski zbiera polityk. Rachunek dostaje podatnik.
Nie twierdzę, że sam ten program odpowiada za cały deficyt. Ale dopłacanie wszystkim trudno mi uznać za pilniejszą potrzebę niż uporządkowanie finansów państwa. Najpierw latami słyszymy, jacy rządzący są hojni. A później, że niestety musimy zacisnąć pasa.
Podatki mają również funkcję redystrybucyjną. Mówiąc prościej, część pieniędzy trafia do tych, którzy potrzebują wsparcia. I ja tego nie kwestionuję. Ale zanim dołożymy kolejne obciążenia, zróbmy porządny przegląd wydatków. Bo na razie przedsiębiorca ma zaciskać pasa, a państwo za rzadko zagląda do własnej szafy.
Samo ograniczenie świadczeń dla mniej potrzebujących nie załata deficytu. Ale może być częścią zmian. I najwyższy czas zakończyć polityczny wyścig, kto obieca więcej. Po latach licytacji przychodzi rachunek, a politycy robią zdziwione miny, że pieniądze jednak nie rozmnażają się od przemówień.
Pójdźmy o krok dalej. My tu rozmawiamy o podatkach dochodowych, które dla konkretnego przedsiębiorcy mogą oznaczać bardzo bolesną podwyżkę. Ale wielkie pieniądze do Skarbu Państwa płyną z VAT-u. W planie na 2027 r. to ponad 363 mld zł. Dlatego szersza podwyżka VAT albo ograniczenie stawek obniżonych może kusić rządzących znacznie bardziej.
I jeśli premier z ministrem finansów uważają, że trzeba podnieść VAT, to dobrze byłoby to powiedzieć społeczeństwu wprost, bez kolejnej bajki, że to tylko tymczasowo.
Dania ma zasadniczo jedną stawkę – 25% VAT z wyjątkami, np. stawką zerową na gazety, choć stosuje też zwolnienia, w tym obowiązkowe na podstawie przepisów unijnych. Można więc dyskutować o obniżonych stawkach, ale nie udawajmy, że ich podniesienie byłoby bezbolesnym porządkowaniem systemu. Gdyby zamiast 5 czy 8% wprowadzić 15, produkt za 105 albo 108 zł kosztowałby 115 przy tej samej cenie netto. Również dla osoby z niską pensją.
Nie proponuję tutaj duńskiego modelu ani stawek 15 i 25% dla Polski. Nie jest to też zmiana zapisana w UD458. Pokazuję, gdzie rząd może być zmuszony szukać pieniędzy, bo naprawdę jesteśmy pod ścianą.
Nie podam z sufitu, ile miliardów przyniosłaby taka operacja. To trzeba policzyć, uwzględniając konkretne stawki i reakcje kupujących. Cięcie wydatków, lepsza ściągalność i wzrost gospodarczy też mają znaczenie. Podwyżka podatku nie jest jedyną odpowiedzią na każdy problem budżetu, choć politykom często najłatwiej właśnie po nią sięgnąć.
Czy następny będzie Twój majątek
Moim zdaniem kierunek jest jednak czytelny. Presja na wyższe podatki będzie rosła. Naiwnością byłoby zakładać, że państwo potrzebuje coraz więcej pieniędzy, a rządzący nie będą szukali kolejnych sposobów, żeby je od nas dostać.
W Polsce mamy stosunkowo niskie opodatkowanie w porównaniu do innych państw europejskich. Ale to nie znaczy, że cały polski system jest podatkowym rajem. I nie znaczy też, że skoro gdzieś za granicą płaci się więcej, to automatycznie powinniśmy dołożyć polskiemu przedsiębiorcy.
Wraca również temat opodatkowania majątku i podatku katastralnego, czyli podatku od wartości nieruchomości. Nie chodzi o to, że dziś nie ma żadnych podatków majątkowych. Podatek od nieruchomości już przecież płacimy. Chodzi o kolejne obciążenia albo zmianę zasad tak, żeby od zgromadzonego majątku pobierać więcej.
Pojawia się już argument, że skoro armia chroni również majątek zamożnych, to zamożni powinni mocniej finansować obronność i płacić podatki od wartości ich majątków. Takie stanowisko można spotkać wśród części ekonomistów.
Tylko że jeżeli budowałeś majątek z już wcześniej opodatkowanych zarobków, możesz mieć uzasadnione poczucie niesprawiedliwości. Najpierw płacisz od tego, co zarabiasz. A później masz płacić również od tego, czego nie wydałeś. Trudno się dziwić, że odbierasz to jako karę za oszczędzanie.
Ale uczciwie trzeba zobaczyć drugą stronę. Skrajne nierówności i wykluczenie mogą nasilać napięcia społeczne i sprzyjać przestępczości. To nie jest automatyczna zależność, ale nie można jej ignorować. Bezpieczne ulice i społeczeństwo, w którym ludzie mają realne szanse na poprawę życia, leżą również w interesie zamożnych.
Dlatego rozumiem potrzebę niedopuszczania do skrajnych nierówności. Podatki mogą być jednym z narzędzi, ale nie każda nowa danina rozwiązuje problem. Trzeba znaleźć równowagę między pomocą potrzebującym a zachętą do pracy, oszczędzania i inwestowania. I pokazać, że dodatkowe pieniądze rzeczywiście poprawią sytuację. Bo samo hasło „niech bogaci zapłacą” to jeszcze nie jest rozsądna polityka.
Można się z niektórymi argumentami zgadzać albo nie. Ale warto widzieć, w którą stronę idzie dyskusja. To nie jest przesądzony kataster przed 2030 r. Tyle że samo weto do UD458 nie sprawi, że znikną potrzeby budżetu albo pomysły na sięgnięcie do innej kieszeni.
I teraz najważniejsze. Nie jesteś skazany na bierne czekanie na kolejny rachunek. Podatki mają nie tylko zabierać pieniądze i finansować wydatki państwa. Mają też zachęcać do inwestowania, rozwijania firm i tworzenia miejsc pracy. Właśnie po to istnieją określone ulgi i preferencje. Korzystanie z nich zgodnie z prawem i intencją ustawodawcy jest wręcz wskazane.
Tylko trzeba wiedzieć, co rzeczywiście pasuje do Twojej firmy. Policz przychody i koszty za 2026 r. i porównaj ZA DARMO w naszym autorskim kalkulatorze podatkowym warianty na kolejny rok.
A jeśli chcesz to poukładać albo mieć doradcę do takich rozmów na bieżąco, skontaktuj się z naszą Kancelarią Księgowo-Doradczą WMP: https://wmp.pl/. Możesz umówić konsultację albo skorzystać z abonamentu na doradztwo podatkowe.
Pomagamy ocenić legalne rozwiązania, policzyć skutki i sprawdzić ryzyko. Bo nie musisz płacić najwyższych możliwych podatków tylko dlatego, że nikt nie sprawdził innych opcji.
Doradca podatkowy, inwestor i przedsiębiorca. Partner w Kancelarii Księgowo-Doradczej WMP. Absolwent Sorbony, autor książek i twórca kanału YouTube. Pomaga przedsiębiorcom legalnie płacić niższe podatki, mówiąc o nich w naprawdę zrozumiały sposób.
Zapisz się na newsletter i otrzymaj ZA DARMO kalkulator podatkowy
W ramach subskrypcji mojego newslettera otrzymasz autorski kalkulator podatkowy.
Przeprowadzisz w nim analizę formy opodatkowania dla Twojej firmy.
Zobaczysz, która forma działalności jest dla Ciebie najkorzystniejsza podatkowo (np. JDG, sp. z o.o.).
Uzyskasz dostęp do nagrania video, które jest praktyczną instrukcją obsługi kalkulatora.
Rząd przygotowuje spore zmiany, które odczują zarówno osoby posiadające już fundację, jak i te, które dopiero planują ją założyć. Ministerstwo Finansów tłumaczy swoje działania walką z...
Kilka miesięcy temu Ministerstwo Finansów odpaliło podatkową bombę. Pojawiło się mnóstwo podatkowych straszaków i zapowiedzi, które bardzo przeraziły...
Wyobraź sobie, że podejmujesz decyzję inwestycyjną zgodnie z obowiązującym prawem, a po kilku latach państwo zmienia zasady. Tak stało się z przedsiębiorcami, którzy kupili mieszkania i rozpoczęli ich...
Blog wykorzystuje pliki cookies w celu usprawnienia działania. Korzystając z treści zamieszczonych na blogu wyrażasz zgodę na działanie plików cookies . Więcej informacjiAKCEPTUJĘ
Privacy & Cookies Policy
Privacy Overview
This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these cookies, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may have an effect on your browsing experience.
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.