AUTOR: Marek Golec

Jak sprzedać auto po leasingu i nie zapłacić podatku?

Polski Ład zamknął popularną furtkę do sprzedaży auta po leasingu bez podatku.

Jeszcze kilka lat temu przedsiębiorcy mogli wykupić samochód do majątku prywatnego i sprzedać go po 6. miesiącach bez żadnych zobowiązań. Dziś już tak łatwo nie jest.

 

Teraz fiskus może śledzić transakcję nawet przez 6 lat, a stosowana przez wielu strategia darowizny auta po leasingu może okazać się ryzykowna. Jeśli popełnisz błąd, urząd skarbowy może uznać całą transakcję za sztuczną i naliczyć podatek wraz z sankcjami.

 

Czy da się to zrobić bez ryzyka? Obejrzyj nowy film na kanale Mistrza Podatków i sprawdź ↓↓

 

Jak LEGALNIE nie zapłacić PODATKU po LEASINGU, gdy sprzedajesz AUTO?

 

 

Z tego filmu dowiesz się:

 

  • Jak wyglądała sprzedaż auta po leasingu przed Polskim Ładem i dlaczego była tak korzystna.
  • Jakie zmiany wprowadził Polski Ład i dlaczego fiskus może śledzić sprzedaż auta przez 6 lat.
  • Jak działa strategia „darowizny” i kiedy pozwala nie zapłacić podatku.
  • W jakich sytuacjach urząd skarbowy może podważyć darowiznę i naliczyć podatek z odsetkami.
  • Jak uniknąć błędów, które mogą kosztować Cię dziesiątki tysięcy złotych.
  • Czy przy wykupie auta na firmę musisz zapłacić VAT i jakie są konsekwencje podatkowe różnych scenariuszy.

 

Jeśli wolisz czytać niż oglądać, zapraszam Cię do lektury poniższego artykułu ↓↓

Jak legalnie nie zapłacić podatku po sprzedaży auta z leasingu?

A jak to było ze sprzedażą samochodu przed Polskim Ładem?

Przed zmianami wprowadzonymi przez Polski Ład, kiedy podatek liniowy był świetny i prawie wszyscy zaradni przedsiębiorcy na JDG z niego korzystali, sprzedaż samochodów wykupionych z leasingu była jedną z najlepszych metod na optymalizację podatkową. Jak to działało? Bardzo prosto. Przedsiębiorca kończył leasing i zamiast wykupić auto na firmę, brał je na swój majątek prywatny. I to było świetne.

 

A co było w tym najlepsze? Jeśli od wykupu minęło 6 miesięcy, licząc od końca miesiąca, w którym auto zostało nabyte od leasingodawcy, można było je sprzedać i… nie zapłacić podatku! Oznaczało to, że w praktyce już po 7. miesiącach można było sprzedać taki samochód, a fiskus nie dostawał ani złotówki. To był hit! Przedsiębiorcy brali leasing, wrzucali raty w koszty, czyli obniżali dochód do opodatkowania, na dodatek odliczali 50% VAT-u a potem spokojnie wykupywali auto, odczekiwali kilka miesięcy i sprzedawali je bez żadnego podatku.

 

Podsumowując, przed Polskim Ładem zasady były banalnie proste i wyjątkowo korzystne: leasing wrzucany w koszty, wykup na siebie, pół roku i sprzedaż bez podatku. No i wszystko działało idealnie… aż przyszedł Polski Ład i powiedział: “Stop! Koniec tego dobrego”. I od tego momentu zaczęły się schody.

Co zmienił Polski Ład?

No dobrze, to teraz zobaczmy, co nam namieszał Polski Ład i dlaczego nagle zrobiło się pod górkę.

 

Do tej pory wszystko działało świetnie – leasing w kosztach, wykup na siebie, pół roku i auto sprzedane bez podatku. Ale rząd stwierdził, że przedsiębiorcy mają za dobrze i wprowadził zmiany, które wywróciły ten schemat do góry nogami. Najpierw uderzyło to w liniowców, bo podatek liniowy, który wcześniej był wręcz idealnym rozwiązaniem dla zaradnych przedsiębiorców, przestał się opłacać przez nową składkę zdrowotną. A to tak naprawdę parapodatek, który mocno uderzył w kieszenie przedsiębiorców. Efekt? Dzisiaj liniówka w wielu przypadkach jest po prostu złą formą opodatkowania. No i zobaczcie – coś, co działało świetnie przez tyle lat, zostało rozmontowane w kilka miesięcy.

 

A teraz leasing. Tu również zadziałał Polski Ład i zamknął furtkę, która pozwalała na sprzedaż auta bez podatku po 6 miesiącach licząc od końca miesiąca, w którym nastąpił wykup. Teraz, nawet jeśli wykupisz samochód do majątku prywatnego, przez 6 lat – a w praktyce 6 lat i 1 miesiąc – fiskus dalej traktuje sprzedaż jako działalność gospodarczą. Czyli? Podatek trzeba zapłacić.

 

I to jest największy problem. Bo jeśli ktoś myśli: „Wykupię auto prywatnie i spokojnie je sprzedam bez podatku”, to niestety już tak łatwo nie jest. Przez te 6 lat każda sprzedaż takiego auta oznacza normalny przychód w działalności, który trzeba opodatkować. A jeśli ktoś jest VAT-owcem, to może dojść jeszcze podatek VAT – ale do tego wrócimy później.

 

No i właśnie… przedsiębiorcy, którzy zobaczyli, co się dzieje, zaczęli szukać sposobu, jak to obejść. I pojawiła się strategia z darowizną. Ale czy to naprawdę działa? Porozmawiajmy teraz o tym.

 

Strategia „darowizny”

Skoro Polski Ład zamknął furtkę do sprzedaży auta po leasingu bez podatku, przedsiębiorcy zaczęli szukać innego rozwiązania. I wtedy pojawił się pomysł: „Wykup auto, daruj je komuś z najbliższej rodziny, a potem ta osoba sprzeda je po 6. miesiącach – i podatku nie będzie”. Brzmi prosto i legalnie, prawda? No to zobaczmy, jak to miało działać w praktyce.

 

Załóżmy, że przedsiębiorca kończy leasing i wykupuje samochód. Ale zamiast wprowadzać go do firmy, bierze go na majątek prywatny. To kluczowe, bo dzięki temu nie płaci potem VAT-u. Następnie przekazuje auto w formie darowizny – np. żonie, mężowi (ale raczej przy rozdzielności majątkowej), dziecku, bratu, siostrze czy rodzicowi. Osoba obdarowana czeka 6 miesięcy, a potem sprzedaje samochód jako swój prywatny majątek. Skoro od darowizny minęło pół roku, to – zgodnie z przepisami – sprzedaż nie podlega opodatkowaniu, więc podatku dochodowego nie ma.

 

Brzmi świetnie, prawda? Sprytny, legalny sposób na ominięcie problemu z Polskim Ładem. W teorii to rozwiązanie miało działać tak samo, jak stary schemat sprzed reformy: przedsiębiorca mógł korzystać z leasingu, mieć koszty, a potem – zamiast sam sprzedawać auto – przekazywał je komuś z najbliższej rodziny, żeby ten zrobił to „za niego”, unikając podatku.

 

To właśnie dlatego ten pomysł stał się tak popularny. W sieci i nie tylko można było usłyszeć wiele porad w stylu: „Po prostu daruj auto komuś z rodziny i po sprawie”. No ale… czy rzeczywiście to takie proste? Czy fiskus rzeczywiście przymyka oko na takie rozwiązanie? No właśnie. Teraz porozmawiajmy o tym, gdzie można się naciąć i jakie ryzyka kryją się w tej strategii.

Gdzie można się „naciąć”?

Strategia darowizny wydaje się prosta – wykupujesz auto, przekazujesz je komuś z najbliższej rodziny (czyli „zerowej” grupy podatkowej), czekacie 6 miesięcy i sprzedajecie bez podatku. Ale w rzeczywistości można tutaj wpaść w kilka pułapek, które mogą sporo kosztować.

 

Pierwsza to błędne liczenie 6. miesięcy. Wiele osób myśli, że wystarczy odczekać pół roku od dnia wykupu. Ale to nie tak – liczymy od końca miesiąca, w którym wykupiono auto. Jeśli obdarowany się pomyli i sprzeda je za wcześnie, powstanie u niego przychód i będzie musiał zapłacić podatek.

 

Druga pułapka to brak zgłoszenia darowizny. Obdarowany ma 6 miesięcy na zgłoszenie jej do urzędu skarbowego na formularzu SD-Z2. Jeśli tego nie zrobi, może stracić prawo do zwolnienia i zapłacić podatek od darowizny – nawet 20% wartości auta.

Zapisz się na newsletter i otrzymaj
ZA DARMO kalkulator podatkowy

  • W ramach subskrypcji mojego newslettera otrzymasz autorski kalkulator podatkowy.
  • Przeprowadzisz w nim analizę formy opodatkowania dla Twojej firmy.
  • Zobaczysz, która forma działalności jest dla Ciebie najkorzystniejsza podatkowo (np. JDG, sp. z o.o.).
  • Uzyskasz dostęp do nagrania video, które jest praktyczną instrukcją obsługi kalkulatora.

    I teraz kluczowe pytanie – czy fiskus może podważyć darowiznę? Jeśli urząd uzna, że jej jedynym celem było uniknięcie podatku, może zastosować klauzulę przeciwko unikaniu opodatkowania (art. 119a ustawy – Ordynacja Podatkowa). Jeśli spełnione są trzy warunki – osiągnąłeś korzyść podatkową, działałeś w sprzeczności z intencją ustawodawcy, a transakcja była sztuczna – fiskus może po prostu uznać, że darowizna nigdy się nie odbyła. W efekcie trzeba będzie zapłacić zaległy podatek, odsetki i dodatkową 10% sankcję. Taką decyzję podejmuje Szef Krajowej Administracji Skarbowej, więc wydaje się, że to rzadko stosowany przepis. Ale to nie znaczy, że urząd skarbowy nie ma innych narzędzi.

     

    Bo nawet jeśli klauzula nie zostanie zastosowana, naczelnik urzędu skarbowego może podważyć transakcję na podstawie art. 199a ustawy – Ordynacja Podatkowa. Jeśli uzna, że całość działania była sztuczna, po prostu naliczy podatek tak, jakby auto nigdy nie było darowane i od początku należało do przedsiębiorcy. Efekt? Zapłacisz podatek i wysokie odsetki.

     

    W dużej mierze mówimy tutaj o pozornej darowiźnie. Jeśli po przekazaniu samochodu nadal z niego korzystasz, masz kluczyki i faktycznie dalej zachowujesz się jak właściciel, to urząd szybko uzna, że była to tylko formalność, a nie rzeczywista darowizna.

     

    Kolejny problem to darowizna zwrotna. Przekazujesz komuś auto, po pół roku ta osoba sprzedaje je bez podatku, a potem „oddaje” Ci pieniądze. Taki schemat to dla urzędu skarbowego oczywiste obejście przepisów – jeśli to wykryją, mogą naliczyć podatek tak, jakby darowizna nigdy nie miała miejsca.

     

    A jeśli dodatkowo wprowadziłeś auto do firmy i odliczyłeś VAT, to sprawa robi się jeszcze poważniejsza. Przekazanie takiego samochodu w darowiźnie podlega VAT, więc tutaj również można się nieźle nadziać. Ale o tym porozmawiamy za chwilę.

    Co z VAT-em?

    Polski Ład sporo namieszał w podatku dochodowym, ale w podatku VAT nie mógł tego zrobić, bo to podatek unijny, zharmonizowany z dyrektywą VAT-owską. Ustawa o VAT musi być zgodna z przepisami unijnymi, więc nie można jej dowolnie zmieniać na poziomie krajowym. I to jest kluczowa różnica.

     

    Co to oznacza w praktyce? Jeśli wykupisz auto do majątku prywatnego, to nie masz prawa do odliczenia VAT-u. Auto nie trafia do firmy, więc fiskus nie pozwala Ci skorzystać z odliczenia. Ale z drugiej strony – przy późniejszej darowiźnie czy sprzedaży nie ma też VAT-u do zapłaty urzędowi skarbowemu. Po prostu nie jesteś traktowany jako podatnik VAT, tylko jako osoba prywatna.

     

    Inaczej wygląda sytuacja, jeśli auto było w firmie i było środkiem trwałym. Tutaj VAT-owiec musi uważać, bo przekazanie samochodu do majątku prywatnego albo jego darowizna może podlegać opodatkowaniu VAT-em. Fiskus traktuje to jako „odpłatne zbycie” nawet wtedy, gdy formalnie nie dostajesz za to żadnych pieniędzy.

     

    Czyli jeśli wykupiłeś auto na firmę i odliczyłeś VAT, to przy późniejszej darowiźnie musisz naliczyć VAT i odprowadzić go do urzędu skarbowego. Jeśli ktoś o tym zapomni, urząd może doliczyć zaległy VAT z odsetkami i nałożyć sankcje lub kary.

     

    Utrwalmy to sobie – w podatku dochodowym Polski Ład zamknął furtkę dla sprzedaży aut wykupionych z leasingu, ale w VAT zasady pozostają niezmienione. Jeśli wykupujesz auto prywatnie, to nie odliczasz VAT-u, ale nie płacisz go również przy darowiźnie czy sprzedaży. Jeśli natomiast auto było środkiem trwałym w firmie i miałeś prawo do odliczenia VAT, to fiskus będzie wymagał jego rozliczenia przy darowiźnie bądź sprzedaży.

    Kiedy darowizna jest „bezpieczna”?

    Jak w takim razie przekazać samochód bliskiej osobie w sposób bezpieczny, tak żeby fiskus nie miał się do czego przyczepić? Są konkretne zasady, które sprawiają, że darowizna nie budzi wątpliwości.

     

     

    Po pierwsze – zmiana właściciela musi być faktyczna. To oznacza, że obdarowana osoba naprawdę przejmuje auto i faktycznie z niego korzysta. Jeśli ktoś przepisuje samochód na żonę czy brata, ale nadal nim jeździ, nadal za wszystko płaci i traktuje go jak swój, to urząd skarbowy może uznać, że darowizna była tylko formalnością.

     

    Po drugie – nie może być zwrotu pieniędzy od obdarowanego. Jeśli darujesz komuś auto, to nie możesz potem dostać od niego „w podziękowaniu” przelewu czy gotówki o podobnej wartości. Jeśli fiskus zauważy, że tak się stało, uzna, że to była zwykła sprzedaż pod przykrywką darowizny.

     

    Kolejna sprawa – ważny jest obiektywny kontekst ekonomiczny. Czyli patrzymy na sytuację całościowo: czy takie przekazanie ma sens? Jeśli np. rodzic daruje samochód dziecku, które dopiero co zrobiło prawo jazdy i naprawdę potrzebuje auta, to wygląda to naturalnie. Jeśli jednak ktoś przekazuje samochód tylko po to, żeby po 6. miesiącach uniknąć podatku, a cała transakcja nie ma żadnego uzasadnienia ekonomicznego, to urząd skarbowy może to zakwestionować.

     

    Warto też nie ufać „trickom” podatkowym. Jeśli coś brzmi zbyt pięknie, żeby było prawdziwe, to prawdopodobnie fiskus już dawno to przeanalizował i wie, jak to podważyć. Lepiej trzymać się sprawdzonych, bezpiecznych metod niż później tłumaczyć się przed urzędem skarbowym.

     

    I bardzo ważna rzecz – należy zgłaszać darowiznę na SD-Z2. To obowiązek osoby, która otrzymała auto. Jeśli nie złoży zgłoszenia w terminie, może stracić zwolnienie z podatku od darowizny i zapłacić nawet 20% wartości auta.

     

    Nie chcesz tego robić samodzielnie, skontaktuj się z naszą kancelarią: https://wmp.pl/konsultacje/ Nasz doradca rozpatrzy Twoją sytuację indywidualnie i dopasuje rozwiązanie pod Twoje konkretne potrzeby.

     

    Nie możemy obchodzić podatku w sposób sztuczny. Jeśli urząd skarbowy uzna, że celem całej operacji było wyłącznie unikanie podatku, to po prostu ją zakwestionuje, co grozi zapłatą potężnych sum wraz z odsetkami i sankcjami.

    Autor wpisu: Marek Golec
    Doradca podatkowy, inwestor i przedsiębiorca. Partner w Kancelarii Księgowo-Doradczej WMP. Absolwent Sorbony, autor książek i twórca kanału YouTube. Pomaga przedsiębiorcom legalnie płacić niższe podatki, mówiąc o nich w naprawdę zrozumiały sposób.

    Zapisz się na newsletter i otrzymaj
    ZA DARMO kalkulator podatkowy

    • W ramach subskrypcji mojego newslettera otrzymasz autorski kalkulator podatkowy.
    • Przeprowadzisz w nim analizę formy opodatkowania dla Twojej firmy.
    • Zobaczysz, która forma działalności jest dla Ciebie najkorzystniejsza podatkowo (np. JDG, sp. z o.o.).
    • Uzyskasz dostęp do nagrania video, które jest praktyczną instrukcją obsługi kalkulatora.

      Sprawdź inne wpisy, które Cię zainteresują:

      AUTOR: Marek Golec
      KSeF 0

      KSeF 2.0: Logowanie, uprawnienia i certyfikat

      KSeF 2.0 już działa i wiele osób odbija się od pierwszego kroku. System wpuszcza jednych, innych nie. W spółkach nie widać całego menu, w JDG wszystko jest, a certyfikat wygląda jak czarna...

      AUTOR: Marek Golec
      Podatek dochodowy 0

      Dlaczego rząd nigdy* nie podniesie kwoty wolnej do 60.000 zł? Poważna analiza

      Choć podniesienie kwoty wolnej od podatku jest praktycznie niewykonalną obietnicą wyborczą, to jest jedno...

      AUTOR: Marek Golec
      KSeF 0

      KSeF – wszystko, co musisz wiedzieć i zrobić w firmie, zanim wejdzie

      Lada dzień wchodzi Krajowy System e-Faktur (KSeF), a wraz z nim sporo niepewności, paniki i bałaganu. Wielu przedsiębiorców nadal nie wie, czy będą musieli z niego korzystać, a także od kiedy i na jakich...

      Dyskusja

      Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *