Dlaczego w tym kraju gnębi się przedsiębiorców wysokimi składkami i podatkami?
Dlaczego w tym kraju tak łatwo przychodzi atakowanie przedsiębiorców?
Składka zdrowotna dla pracownika etatowego to 9%. Dla przedsiębiorcy na liniówce – 4,9%. Dla wielu to niesprawiedliwe: skoro przedsiębiorca zarabia więcej, to przecież może więcej oddać.
Brzmi logicznie? Tylko pozornie. Nikt nie wspomina, że ten sam przedsiębiorca już płaci mnóstwo innych podatków, tworzy miejsca pracy i bierze odpowiedzialność – nie tylko za siebie. A teraz jeszcze miałby płacić więcej? Tylko dlatego, że ma chęć i odwagę działać na własny rachunek?
Czy naprawdę na tym ma dziś polegać sprawiedliwość?
Zapraszam Cię do obejrzenia filmu, w którym pokazuję swoją perspektywę i szerszy kontekst sytuacji:
Dlaczego system jest skonstruowany tak, że uderza w mały biznes,
Jakie są mechanizmy fiskalnego „dokręcania śruby”,
Dlaczego ulgi i zmiany to często tylko mydlenie oczu,
Jak przedsiębiorcy mogą się bronić – legalnie, świadomie i rozsądnie,
Co robić, by nie oddawać więcej, niż naprawdę musisz.
Jeśli wolisz czytać niż oglądać, zapraszam Cię do lektury poniższego artykułu ↓↓
Po równo to mniej dla wszystkich
W ostatnim czasie coraz częściej słychać głosy, że składka zdrowotna powinna być procentowo taka sama dla wszystkich. Że skoro ktoś zarabia więcej, to powinien też więcej oddawać. Że przedsiębiorcy na liniówce płacą za mało, bo ich stawka to tylko 4,9%, a pracownicy płacą aż 9%.
Na pierwszy rzut oka brzmi to sprawiedliwie. Ale to złudzenie. Bo równość procentowa to jeszcze nie sprawiedliwość — a identyczne stawki w zupełnie różnych sytuacjach mogą prowadzić do bardzo niesprawiedliwych skutków. Nie każde zrównanie jest dobre. Czasem to po prostu równanie w dół.
W historii mieliśmy już systemy, które opierały się na „równości”. Wszyscy pamiętamy, czym skończyło się to w praktyce. Kartki na mięso, talony na paliwo, kolejki do wszystkiego, brak motywacji do pracy i postępu.
Gdy każdy dostaje tyle samo — bez względu na to, ile wnosi — to kończy się to tym, że nikomu już nie chce się dawać od siebie niczego więcej.
A różnica między Mercedesem a Wartburgiem nie wzięła się znikąd. Nie przez przypadek ludzie przeskakiwali przez mur berliński w jedną stronę.
Bo równość nie może oznaczać równania w dół. Bo wtedy nie ma już nic, a z pustej miski nie da się nakarmić nikogo.
Znam wielu przedsiębiorców, którzy naprawdę pracują ponad siły. Wstają wcześnie, kończą późno, biorą na siebie odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale też za pracowników, za ich rodziny. Ryzykują, inwestują, rozwijają firmy. I teraz mówi im się: „macie procentowo płacić tyle samo co każdy”. Jakby ich wysiłek nie miał znaczenia. Jakby sukces trzeba było zrównoważyć daniną, by nikt nie poczuł się gorszy. Ale to nie tak działa. Bo jeśli przedsiębiorca przestanie się rozwijać — to nie tylko on straci. Straci jego zespół, jego kontrahenci, jego społeczność.
Nie chodzi o to, by dzielić ludzi na lepszych i gorszych. Pracownicy i przedsiębiorcy to nie są przeciwne strony barykady — to naczynia połączone. Ale jeśli ktoś bierze na siebie większe ryzyko, podejmuje decyzje, które wpływają na innych, odpowiada majątkiem, organizuje miejsca pracy — to system powinien to uwzględniać. Powinien wspierać, nie karać.
A składka zdrowotna, która de facto stała się podatkiem, traktuje wszystkich jednakowo – niezależnie od roli, odpowiedzialności i realnego wkładu w rozwój gospodarki. I to nie jest sprawiedliwość. To krótkowzroczność.
Składka zdrowotna? Prędzej ukryty podatek
Na poziomie definicji wszystko wydaje się jasne. Składka zdrowotna to nie podatek — to ubezpieczenie. Płacimy na wspólną pulę po to, by w razie potrzeby skorzystać z publicznego leczenia. Tyle teorii. A w praktyce? W praktyce wygląda to coraz częściej jak dodatkowy, ukryty podatek. Taki, który nie zależy od ryzyka zachorowania, ale wyłącznie od tego, ile kto zarabia. I im więcej zarabiasz, tym bardziej dostajesz po kieszeni — niezależnie od tego, czy w ogóle korzystasz z systemu. Albo czy dbasz o zdrowie. Albo czy płacisz już inne podatki, które też mają finansować ochronę zdrowia.
I tu pojawia się najważniejsze pytanie: skoro to nie jest podatek, to dlaczego działa jak podatek? Czemu nie masz żadnego wpływu na to, co z tych pieniędzy realnie wynika? I najważniejsze – czemu ktoś, kto nie korzysta z NFZ, płaci czasem dziesięciokrotnie więcej niż ktoś, kto regularnie leczy się na koszt państwa?
Weźmy konkretny przykład: Przedsiębiorca na podatku liniowym osiąga roczny przychód w wysokości 10 mln zł. Jego koszty to 7 mln, więc dochód wynosi 3 mln zł rocznie. I to właśnie od tych 3 milionów liczona jest składka zdrowotna – mimo że część tej kwoty już podlega daninie solidarnościowej.
Swoją drogą ciekawe, dlaczego ustawodawca nie nazwał jej po prostu podatkiem solidarnościowym? Piękna zagrywka PR-owa, prawda? Zgodzisz się ze mną, że „danina” brzmi lepiej, łagodniej? A chodzi po prostu o kolejne obciążenie.
Ale wróćmy do składki zdrowotnej. W przypadku naszego przedsiębiorcy wynosi ona dokładnie 12 170 zł miesięcznie. I to jest składka płacona tylko za jedną osobę – za tego jednego przedsiębiorcę. Nie za pracowników. Nie za rodzinę. To nie jest żaden przywilej. To jest konkretne, poważne obciążenie.
Dla porównania – to więcej niż wynosi roczna składka zdrowotna pracownika etatowego, który zarabia średnią krajową.
I co najciekawsze? Ten przedsiębiorca bardzo często nie korzysta z NFZ. Ma prywatne ubezpieczenie, chodzi do prywatnych lekarzy, nie bierze L4. A mimo to płaci składkę, jakby był największym beneficjentem systemu. Albo jego głównym sponsorem.
Dlatego nie da się obronić tezy, że stawka 4,9% to „zbyt mało”. Na pierwszy rzut oka może wydawać się niska — ale to tylko złudzenie. Bo liczy się nie sam procent, tylko realna kwota, która co miesiąc wypływa z konta. A jeśli mówimy o kilkunastu tysiącach złotych miesięcznie — to trudno nazwać to ulgą. To jest pełnoprawny udział w systemie. I to niemały.
Dlatego trzeba to powiedzieć wprost: składka zdrowotna już dawno przestała być składką. Nie działa jak składka. I nie daje tego, czego powinniśmy po niej oczekiwać. A jeśli mamy mieć system, który ludzie będą uważać za uczciwy — to jego zasady muszą być czytelne, przejrzyste i sprawiedliwe. Dziś składka zdrowotna nie spełnia żadnego z tych warunków.
Zapisz się na newsletter i otrzymaj ZA DARMO kalkulator podatkowy
W ramach subskrypcji mojego newslettera otrzymasz autorski kalkulator podatkowy.
Przeprowadzisz w nim analizę formy opodatkowania dla Twojej firmy.
Zobaczysz, która forma działalności jest dla Ciebie najkorzystniejsza podatkowo (np. JDG, sp. z o.o.).
Uzyskasz dostęp do nagrania video, które jest praktyczną instrukcją obsługi kalkulatora.
Nie należy karać tych, którzy ciągną gospodarkę
Podatki to nie tylko sposób na zasilenie budżetu, czyli funkcja fiskalna. To też narzędzie, które ma wpływać na nasze decyzje — zachęcać do tego, co wspiera gospodarkę i ograniczać to, co jej szkodzi. I właśnie na tym polega funkcja stymulacyjna podatków. Chodzi nie tylko o to, żeby państwo miało jak najwięcej pieniędzy z podatków. Chodzi o to, żeby system podatkowy był tak zaprojektowany, by przedsiębiorcy mogli wytwarzać jak najwięcej dobra dla całego społeczeństwa.
Państwo nie powinno dążyć do maksymalizacji wpływów, ale do takiego poziomu opodatkowania, który z jednej strony zapewnia środki na wspólne potrzeby, a z drugiej — nie tłumi aktywności, tylko ją pobudza.
Dlatego właśnie przedsiębiorca może wybrać, w jaki sposób chce być opodatkowany: według skali podatkowej, liniowo, ryczałtem, albo może prowadzić biznes w formie spółki z o.o., gdzie dostępny jest atrakcyjny — choć wciąż jeszcze skomplikowany — model tzw. podatku estońskiego. To nie przypadek. Te mechanizmy zostały wprowadzone po to, żeby ludziom chciało się działać. Żeby podejmowali ryzyko, zakładali firmy, zatrudniali ludzi i rozwijali gospodarkę.
Dlatego ustawodawca sam promuje konkretne rozwiązania: fundacje rodzinne, estoński CIT, ulgi i zwolnienia dla inwestujących. To nie są przypadkowe konstrukcje. To przemyślany system wsparcia dla tych, którzy chcą coś budować — i który sprawdził się w wielu innych krajach. Bo państwo dobrze wie: jeśli prowadzenie firmy przestanie się opłacać, to nie będzie kogo opodatkować. A bez przedsiębiorców nie będzie ani wpływów, ani miejsc pracy, ani wzrostu. Nie będzie komu nieść tego systemu.
Tymczasem redystrybucja, czyli kolejna funkcja podatków, coraz częściej przybiera formę brutalnego wyrównywania szans. Nie chodzi już o wspieranie tych, którzy mają trudniej — tylko o zabieranie tym, którzy włożyli ogrom pracy, podjęli ryzyko i realnie czegoś dokonali. I tu nie chodzi o to, że nie warto pomagać. Oczywiście, że trzeba. Ale pomagajmy mądrze. Pomagajmy tym, którzy naprawdę tego potrzebują, którzy próbują, walczą, chcą się odbić. A nie tym, którzy się przyzwyczaili, że dostają. Bo system nie może premiować bierności. Bo jeśli tak robi — to karze aktywność. A to najprostsza droga do tego, żeby przestało się opłacać starać.
Widziałem ludzi, którzy nic nie mieli. Startowali z niczym. Z trudnych rodzin, bez wsparcia. I dziś zatrudniają innych, rozwijają się, inwestują. Ale też znam takich, którzy mieli wszystko — i nie zrobili z tym nic. Bo nie musieli. Bo wszystko „się należało”. I właśnie dlatego system powinien rozróżniać. Nagroda dla tych, którzy biorą odpowiedzialność. Pomoc dla tych, którzy jej potrzebują. Ale nie dla tych, którzy rezygnują z działania, bo łatwiej jest dostać niż wypracować.
Jeśli naprawdę chcemy rosnąć jako kraj — jako wspólnota — to musimy zacząć wzmacniać tych, którzy ten ciężar niosą. A nie wciąż dokładać im nowych worków. Bo oni też mają swoje granice. I kiedy w końcu ich siły się skończą — nie będzie już komu nieść dalej.
Tak jak lekarz, który zanim coś zrobi, najpierw przypomina sobie zasadę po łacinie: primum non nocere. To znaczy: po pierwsze – nie szkodzić. Może właśnie od tego powinniśmy zacząć – także w systemie podatkowo-składkowym.
Składka zdrowotna: płacisz więcej – i tak leczysz się prywatnie
Dobrze skonstruowany system podatkowo-składkowy powinien nie tylko ściągać pieniądze, ale przede wszystkim mądrze kierować energią ludzi. Motywować. Wspierać tych, którzy chcą coś zbudować, a nie im przeszkadzać. Tymczasem składka zdrowotna w obecnym kształcie robi dokładnie odwrotnie. Im więcej pracujesz, im bardziej rozwijasz firmę, im więcej zatrudniasz i zarabiasz — tym bardziej państwo cię dociska. Zamiast zachęty — dostajesz sygnał: „uważaj, bo sukces kosztuje”.
Przedsiębiorca, który płaci za siebie, za pracowników, za firmę, odprowadza ZUS i liczne podatki — zasila system każdego dnia. Bez wyjątku. I on nie prosi o specjalne traktowanie. On prosi o jedno: nie przeszkadzajcie mi. Ale dzisiaj system nie tylko przeszkadza. On wręcz mówi: „masz więcej? To się przygotuj, że zabierzemy więcej”. To nie przypomina składki. Nie działa jak ubezpieczenie. To po prostu kara za to, że Ci się chce.
I co dostajesz w zamian? Kolejkę w przychodni. Kilkumiesięczne terminy do specjalisty. A jeśli chcesz leczyć się godnie — idziesz prywatnie. I płacisz. Drugi raz. Bo pierwszy raz już zapłaciłeś – krocie, każdego miesiąca. Paradoks? Nie. To systemowy standard. W Polsce płacisz więcej – i tak leczysz się prywatnie. To nie tylko niesprawiedliwe. To demotywujące. Bo jak masz podjąć ryzyko, skalować działalność, zatrudniać kolejnych ludzi, jeśli już teraz wiesz, że system Ci tego nie ułatwi, tylko jeszcze obciąży?
I właśnie dlatego tylu ludzi się wycofuje. Mówią: „Zostanę mały. Nie będę inwestować. Nie będę się wychylać.” To nie dlatego, że im się nie chce. Tylko dlatego, że przestaje im się opłacać. Bo system, który powinien motywować, tylko ich frustruje. A bez silnej klasy przedsiębiorców nie będzie ani podatków, ani redystrybucji, ani wzrostu. Będzie marazm.
Trzeba to powiedzieć jasno: przedsiębiorcy nie są beneficjentami systemu. Oni są jego fundamentem. Bez nich nie ma ani rozwoju, ani wpływów budżetowych, ani nowoczesnego państwa. A składka zdrowotna, zamiast być narzędziem zabezpieczenia społecznego, stała się narzędziem fiskalnym. I to trzeba naprawić. Nie przez ulgi. Przez uczciwe zasady. Przez system, który nie karze za sukces, tylko daje przestrzeń do działania.
Jeśli należysz do tych, którzy chcą budować dobrobyt – dla siebie i zarazem dla całego społeczeństwa – i chcesz założyć spółkę, szukasz sprawnej i rzetelnej księgowości, potrzebujesz doradcy podatkowego, który pokaże Ci, jak legalnie płacić niższe podatki, albo interesuje Cię fundacja rodzinna – skontaktuj się z naszą kancelarią https://wmp.pl/
Doradca podatkowy, inwestor i przedsiębiorca. Partner w Kancelarii Księgowo-Doradczej WMP. Absolwent Sorbony, autor książek i twórca kanału YouTube. Pomaga przedsiębiorcom legalnie płacić niższe podatki, mówiąc o nich w naprawdę zrozumiały sposób.
Zapisz się na newsletter i otrzymaj ZA DARMO kalkulator podatkowy
W ramach subskrypcji mojego newslettera otrzymasz autorski kalkulator podatkowy.
Przeprowadzisz w nim analizę formy opodatkowania dla Twojej firmy.
Zobaczysz, która forma działalności jest dla Ciebie najkorzystniejsza podatkowo (np. JDG, sp. z o.o.).
Uzyskasz dostęp do nagrania video, które jest praktyczną instrukcją obsługi kalkulatora.
KSeF 2.0 już działa i wiele osób odbija się od pierwszego kroku. System wpuszcza jednych, innych nie. W spółkach nie widać całego menu, w JDG wszystko jest, a certyfikat wygląda jak czarna...
Lada dzień wchodzi Krajowy System e-Faktur (KSeF), a wraz z nim sporo niepewności, paniki i bałaganu. Wielu przedsiębiorców nadal nie wie, czy będą musieli z niego korzystać, a także od kiedy i na jakich...
Blog wykorzystuje pliki cookies w celu usprawnienia działania. Korzystając z treści zamieszczonych na blogu wyrażasz zgodę na działanie plików cookies . Więcej informacjiAKCEPTUJĘ
Privacy & Cookies Policy
Privacy Overview
This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these cookies, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may have an effect on your browsing experience.
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.