AUTOR: Marek Golec

Dlaczego rząd nigdy* nie podniesie kwoty wolnej do 60.000 zł? Poważna analiza

Jedną z obietnic wyborczych było podniesienie kwoty wolnej od podatku do 60 000 zł.
Brzmi świetnie, tylko że koszt dla państwa jest porównywalny z 800+.

Przeanalizowałem liczby: przy obecnym długu i deficycie ta obietnica jest prawie niewykonalna. Chyba że zadziała jedno „ale”… tylko wtedy pojawia się kolejny problem.

 

W nowym filmie pokazuję wyliczenia krok po kroku, zapraszam do obejrzenia ↓↓

 

🎥 Dlaczego rząd NIGDY* nie podniesie kwoty wolnej do 60.000 zł? Poważna analiza

 

 

Z tego filmu dowiesz się:

 

  • ile realnie zyskuje podatnik na podniesieniu kwoty wolnej do 60 tys.,
  • dlaczego koszt tej zmiany jest porównywalny z 800+,
  • ile to naprawdę kosztuje państwo i dlaczego jest to trwały ubytek dochodów z PIT,
  • w jakim stanie są dziś finanse publiczne (deficyt, dług, koszt obsługi długu),
  • skąd państwo może wziąć pieniądze i dlaczego każdy wariant „boli”,
  • dlaczego kwota wolna nie jest waloryzowana i komu to pasuje,
  • na co patrzą rynki finansowe i agencje ratingowe,
  • jakie jest to jedno „ale”, przy którym ta obietnica może jednak zostać spełniona.

 

Jeśli wolisz czytać niż oglądać, zapraszam Cię do lektury poniższego artykułu ↓↓

 

Obietnica 60 tys. i pytanie, które brzmi niewinnie

Kwota wolna od podatku to jedna z tych rzeczy, które brzmią świetnie w kampanii wyborczej. Nie płacisz podatku od części swoich dochodów, więc intuicyjnie czujesz, że coś jest bardziej sprawiedliwe. Hasło „60 tys. kwoty wolnej” działa, bo trafia w bardzo prostą emocję – państwo wreszcie przestaje sięgać do kieszeni pracujących.

 

Problem zaczyna się w momencie, kiedy przestajemy patrzeć na to jak na hasło, a zaczynamy patrzeć jak na mechanizm finansowy. Państwo nie funkcjonuje na emocjach ani deklaracjach.

 

Funkcjonuje na liczbach, przepływach i długoterminowych zobowiązaniach. I te liczby bardzo szybko studzą entuzjazm.

 

Ten artykuł nie jest o sympatii do jednej czy drugiej partii. To jest próba spokojnego wytłumaczenia, dlaczego coś, co brzmi prosto i uczciwie, w praktyce jest jedną z najdroższych decyzji podatkowych, jakie można sobie wyobrazić w obecnym stanie finansów publicznych.

Ile realnie zyskuje obywatel

Podniesienie kwoty wolnej z 30 do 60 tys. zł oznacza, że dodatkowe 30 tys. dochodu nie byłoby objęte podatkiem PIT według skali. W pierwszym progu mamy stawkę 12%, więc rachunek jest prosty i nie ma tu żadnej magii.

 

12% z 30 tys. to 3600 zł rocznie. Po podzieleniu na 12 miesięcy wychodzi 300 zł miesięcznie. To jest realna, policzalna korzyść dla osoby, która rozlicza się według skali podatkowej.

 

I teraz kluczowa rzecz – to nie jest przelew od państwa. Nikt nie dostaje pieniędzy na konto jak w przypadku 800+. Po prostu w wypłacie jest trochę więcej. Dla wielu osób to się rozmyje między innymi zmianami w pensji, inflacją i rosnącymi kosztami życia. Ekonomicznie to ma znaczenie, ale psychologicznie działa zupełnie inaczej niż programy transferowe.

Zapisz się na newsletter i otrzymaj
ZA DARMO kalkulator podatkowy

  • W ramach subskrypcji mojego newslettera otrzymasz autorski kalkulator podatkowy.
  • Przeprowadzisz w nim analizę formy opodatkowania dla Twojej firmy.
  • Zobaczysz, która forma działalności jest dla Ciebie najkorzystniejsza podatkowo (np. JDG, sp. z o.o.).
  • Uzyskasz dostęp do nagrania video, które jest praktyczną instrukcją obsługi kalkulatora.

    Dlaczego to nie działa jak 800+, mimo podobnego kosztu

    Z punktu widzenia budżetu państwa koszt podniesienia kwoty wolnej do 60 tys. zł jest porównywalny z kosztem programu 800+. Mówimy o około 60 miliardach zł rocznie. I to co roku, bez względu na sytuację gospodarczą.

     

    Różnica polega na tym, że 800+ jest widoczne. Jest przelew, jest konkretna kwota, jest jasny komunikat. Kwota wolna działa po cichu. Państwo po prostu mniej zabiera, a obywatel rzadko ma poczucie, że właśnie coś dostał.

     

    To rodzi paradoks. Politycznie program kosztuje tyle samo, ale nie daje porównywalnego efektu społecznego. A budżetowo traci bardzo dużo. I to jest jeden z powodów, dla których ta obietnica od lat krąży w przestrzeni publicznej, ale nie dochodzi do realizacji.

    Ile to naprawdę kosztuje państwo i dlaczego to jest trwały problem

    Podniesienie kwoty wolnej to nie jest wydatek jednorazowy. To jest trwały ubytek dochodów z PIT. Raz wprowadzona zmiana zostaje z nami na lata i bardzo trudno się z niej wycofać bez politycznej burzy.

     

    Według wyliczeń Ministerstwa Finansów koszt podniesienia kwoty wolnej do 60 tys. zł w 2026 roku wyniósłby około 55,9 miliarda zł. I to nie jest koszt, który znika w kolejnym roku. On się powtarza, niezależnie od koniunktury, kryzysów czy innych wydatków państwa.

     

    To oznacza, że zanim państwo wyda złotówkę na nowe potrzeby, już na starcie ma ogromną lukę w dochodach. I to właśnie ta trwałość czyni tę obietnicę tak problematyczną.

    W jakim stanie są dziś finanse publiczne

    Budżet państwa na 2026 rok zakłada dochody rzędu około 647 miliardów zł i wydatki sięgające blisko 919 miliardów. Różnica między tymi kwotami to deficyt na poziomie około 272 miliardów zł.

     

    To są liczby bez precedensu w historii III RP.

     

    Jeżeli spojrzymy szerzej, czyli na cały sektor finansów publicznych obejmujący budżet państwa, samorządy, ZUS, NFZ i fundusze celowe, deficyt wynosi około 6,5% PKB. Dług sektora finansów publicznych według metodologii unijnej już przekracza 60% PKB i dalej rośnie.

     

    To nie jest jeszcze katastrofa. Polska nie jest Grecją z 2010 roku. Ale to jest moment, w którym bufor bezpieczeństwa robi się cienki, a każda kolejna kosztowna decyzja ma coraz większe znaczenie. Dodatkowo coraz większą pozycją w budżecie staje się sama obsługa długu, czyli odsetki, które w 2026 roku pochłoną dziesiątki miliardów zł rocznie, zanim państwo wyda pieniądze na cokolwiek innego.

    Skąd państwo może wziąć pieniądze i dlaczego każdy wariant boli

    Państwo ma w praktyce tylko trzy źródła finansowania. Pierwsze to podatki i składki, które dla obywateli i firm oznaczają wyższe obciążenia. Drugie to cięcie wydatków, które politycznie jest bardzo trudne, bo nikt nie chce ciąć świadczeń, emerytur czy wydatków na bezpieczeństwo.

     

    Trzecim źródłem jest zadłużanie się. I to właśnie ono staje się dziś podstawowym mechanizmem domykania budżetu. Problem polega na tym, że im wyższy dług i deficyt, tym mniejszy margines błędu na przyszłość.

     

    To trochę jak jazda samochodem 30 lat temu, kiedy wyprzedzało się na „trzeciego” albo na styk. Kto pamięta te czasy, ten wie, o czym mówię. Dzisiaj mamy autostrady i drogi ekspresowe, jeździ się bezpiecznie, spokojnie, bez ciągłego stresu. I właśnie po to był ten cały wysiłek rozwojowy, żeby nie musieć żyć na granicy ryzyka.

     

    Dokładnie tak samo jest z finansami państwa. Świat nie jest dziś spokojny, zagrożeń nie brakuje i właśnie dlatego margines bezpieczeństwa jest tak ważny. Jeszcze da się wyprzedzić i jeszcze nic się nie dzieje, ale każdy kolejny manewr zostawia coraz mniej miejsca na reakcję, gdy wydarzy się coś nieprzewidzianego. I pytanie nie brzmi „czy damy radę jeszcze raz”, tylko po co mamy sami sobie odbierać bezpieczeństwo finansowe, skoro wiemy, jak szybko w dzisiejszym świecie potrafi się zmienić sytuacja.

    Kwota wolna a inflacja, czyli pieniądz, który częściowo wraca

    Podniesienie kwoty wolnej oznacza więcej pieniędzy w kieszeniach ludzi. Część tych pieniędzy wróci do budżetu w postaci VAT, bo zostanie wydana na konsumpcję. To jest fakt.

     

    Problem polega na tym, że nie wróci całość i nie wróci od razu. W warunkach podwyższonej inflacji taki impuls popytowy może dodatkowo ją podgrzać, nawet jeśli nie będzie to jedyny czynnik.

     

    Dla rządu to zawsze jest balansowanie między chwilową ulgą dla obywateli a długoterminową stabilnością cen i finansów publicznych.

     

    Dlaczego kwota wolna nie jest waloryzowana i komu to pasuje

    Kwota wolna od podatku nie jest waloryzowana. Inflacja powoduje, że jej realna wartość z roku na rok maleje. W praktyce coraz większa część dochodów jest opodatkowana, nawet jeśli formalnie przepisy się nie zmieniają.

     

    Z perspektywy obywatela to jest ukryta podwyżka podatków. Z perspektywy budżetu to bardzo wygodny mechanizm, bo dochody rosną same, bez konieczności podejmowania niepopularnych decyzji.

     

    Gdyby kwota wolna była automatycznie powiązana z minimalnym wynagrodzeniem albo inflacją, system byłby bardziej uczciwy. Ale jednocześnie oznaczałoby to trwały i rosnący ubytek dochodów budżetowych, na co państwo dziś nie ma przestrzeni.

    Ratingi i to, na co patrzą rynki finansowe

    Agencje ratingowe nie analizują obietnic wyborczych. Analizują liczby, trendy i strukturę finansów publicznych. Patrzą na deficyt całego sektora finansów publicznych, a nie tylko na budżet państwa.

     

    Dla nich nie ma znaczenia czy wydatek przechodzi przez budżet centralny, czy przez fundusz przy BGK albo PFR. Liczy się to, ile państwo jako całość pożycza i czy ma plan, jak ten dług stabilizować.

     

    Utrzymywanie wysokiego deficytu przez kilka lat z rzędu zwiększa ryzyko pogorszenia ratingu. A to oznacza droższe finansowanie długu i mniej pieniędzy na inne cele.

    Jedno „ale”, czyli kiedy ta obietnica może zostać spełniona

    Polityka rządzi się swoimi prawami. Jeżeli presja społeczna będzie wystarczająco silna, a moment politycznie dogodny, nawet bardzo kosztowne obietnice mogą zostać zrealizowane.

     

    Tylko że rachunek za takie decyzje nie znika. Zostaje przesunięty w czasie. W postaci wyższego długu, mniejszej elastyczności budżetu i konieczności trudnych decyzji w przyszłości.

     

    Dlatego pytanie nie brzmi, czy da się to zrobić, tylko kiedy i jaką cenę za to zapłacimy.

    O co tak naprawdę chodzi w kwocie wolnej

    Problemem nie jest sama idea wyższej kwoty wolnej. Problemem jest moment, skala i brak systemowego podejścia do całych finansów publicznych.

     

    Podniesienie kwoty wolnej do 60 tys. zł w obecnych warunkach oznacza zamknięcie sobie drzwi na przyszłość. To decyzja, która ogranicza zdolność reagowania na kryzysy i nowe wyzwania.

     

    To nie jest decyzja, którą da się cofnąć bez kosztów. A historia pokazuje, że najdroższe błędy państwa to te, które powstają w dobrych czasach, gdy wydaje się, że „jakoś to będzie”.

     

    I dlatego, mimo że brzmi atrakcyjnie, ta obietnica jest dziś na granicy wykonalności. Nie z powodów ideologicznych, tylko czysto matematycznych.

     

    I właśnie dlatego, zamiast żyć obietnicami i hasłami, dużo rozsądniej jest zadbać o to, na co mamy realny wpływ tu i teraz – czyli o własne podatki, firmę i strukturę biznesu.

     

    Jeżeli potrzebujesz księgowości, doradztwa podatkowego, chcesz założyć spółkę albo fundację rodzinną, skontaktuj się z naszą kancelarią: https://wmp.pl/.

     

    Autor wpisu: Marek Golec
    Doradca podatkowy, inwestor i przedsiębiorca. Partner w Kancelarii Księgowo-Doradczej WMP. Absolwent Sorbony, autor książek i twórca kanału YouTube. Pomaga przedsiębiorcom legalnie płacić niższe podatki, mówiąc o nich w naprawdę zrozumiały sposób.

    Zapisz się na newsletter i otrzymaj
    ZA DARMO kalkulator podatkowy

    • W ramach subskrypcji mojego newslettera otrzymasz autorski kalkulator podatkowy.
    • Przeprowadzisz w nim analizę formy opodatkowania dla Twojej firmy.
    • Zobaczysz, która forma działalności jest dla Ciebie najkorzystniejsza podatkowo (np. JDG, sp. z o.o.).
    • Uzyskasz dostęp do nagrania video, które jest praktyczną instrukcją obsługi kalkulatora.

      Sprawdź inne wpisy, które Cię zainteresują:

      AUTOR: Marek Golec
      KSeF 0

      KSeF 2.0: Logowanie, uprawnienia i certyfikat

      KSeF 2.0 już działa i wiele osób odbija się od pierwszego kroku. System wpuszcza jednych, innych nie. W spółkach nie widać całego menu, w JDG wszystko jest, a certyfikat wygląda jak czarna...

      AUTOR: Marek Golec
      KSeF 0

      KSeF – wszystko, co musisz wiedzieć i zrobić w firmie, zanim wejdzie

      Lada dzień wchodzi Krajowy System e-Faktur (KSeF), a wraz z nim sporo niepewności, paniki i bałaganu. Wielu przedsiębiorców nadal nie wie, czy będą musieli z niego korzystać, a także od kiedy i na jakich...

      AUTOR: Marek Golec
      Optymalizacja podatkowa Podatek dochodowy 0

      ROI w nieruchomościach. Dlaczego 6% to dziś standard

      W praktyce ROI często nie uwzględnia kosztów, zarządzania ani podatków a to one decydują o tym, ile pieniędzy realnie zostaje na koncie....

      Dyskusja

      Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *